Wieczne życie. O zwierzęcej formie śmierci


Bernd Heinrich

Wieczne życie. O zwierzęcej formie śmierci

Oprawa miękka
Liczba stron: 224
Wydawnictwo: Czarne
34,90 26,18

Do koszyka
oszczędzasz: 8,72

Zamów teraz,
wyślemy w poniedziałek.

Koszt dostawy + więcej

Harry Potter i Przeklęte Dziecko. Część I i II
+ =
Cena pakietu:
74,80 49,17
Do koszyka
oszczędzasz: 25,63
+ =
Cena pakietu:
134,80 56,17
Do koszyka
oszczędzasz: 78,63
+ =
Cena pakietu:
81,80 54,31
Do koszyka
oszczędzasz: 27,49
+ =
Cena pakietu:
79,80 50,87
Do koszyka
oszczędzasz: 28,93
1/4

Dzieło ukazujące perspektywę, z jakiej autor obserwuje i analizuje fenomen życia i śmierci

Kiedy jeden z przyjaciół Bernda Heinricha poważnie zachorował, zapytał, czy Heinrich byłby gotów wyprawić mu „zielony pogrzeb” w swojej posiadłości w lasach Maine. To był impuls, który skłonił wybitnego biologa do rozważań nad zagadnieniem fascynującym go od dawna. Czym w świecie zwierząt jest śmierć? Jak różne gatunki traktują przechodzenie na drugą stronę? Czy poznanie procesów zachodzących w naturze może przynieść człowiekowi duchowe korzyści?

Żeby odpowiedzieć na te pytania, Heinrich obserwował niesamowite zachowania istot, których ludzie na ogół nie dostrzegają, a jeśli już, to często odwracają się z obrzydzeniem. Efektem tych obserwacji jest wyjątkowa książka, w której opisał tak niezwykłe – z naszego punktu widzenia – zdarzenie jak pogrzeb myszy wyprawiony przez chrząszcze grabarze. Zbadał też sposoby porozumiewania się kruków, które są „naczelnymi grabarzami” w krainach północnych, „niezamierzoną współpracę” wilków i dużych kotów, lisów i łasic, bielików i kowalików, które pomagają jedne drugim żerować w najtrudniejszym zimowym okresie. Przyjrzał się też uważnie temu, gdzie i w jaki sposób odwieczną i doniosłą rolę padlinożerców i grabarzy odgrywają ludzie, umożliwiając tym samym nie przemianę prochu w proch, lecz przemianę życia w życie.

Recenzje

Dodaj własną recenzję.

Dodaj recenzję

Zapraszamy do napisania własnej recenzji, możesz wysłać do nas tekst poprzez formularz.



Komentarze czytelników

Pozostaw komentarz...