Dziewczynko, roznieć ogieniek Martin Smaus Książka
zamówień od 99 zł
Punkt GLS
Kurier GLS
Kurier GLS
12,99 zł
od 99 zł 0 zł
od 149 zł 0 zł
od 99 zł 0 zł
od 149 zł 0 zł
od 99 zł 14,99 zł
od 149 zł 0 zł
Kurier Poczta Polska
od 99 zł 16,99 zł
od 149 zł 0 zł

Poczta Polska
Żabka
od 99 zł 11,99 zł
od 149 zł 0 zł
* Płatność przy odbiorze + 5 zł
| Wydawnictwo: | Czeskie Klimaty |
| Rodzaj oprawy: | Okładka broszurowa ze skrzydełkami |
| Liczba stron: | 342 |
| Format: | 12.5x20.0cm |
| Rok wydania: | 2021 |
Zainspiruj się podobnymi wyborami
Podobne do Dziewczynko, roznieć ogieniek
O książce Dziewczynko, roznieć ogieniek
Andrejko rodzi się w małej wiosce Poljana, na wschodniej części Słowacji, gdzie od lat zamieszkuje cała jego cygańska rodzina. Kiedy ma zaledwie trzy lata, zachwyca swoją zręcznością wujka Fero, który postanawia zabrać go ze sobą do dalekiej Pragi. Tym sposobem mały cygański chłopiec musi raz na zawsze pożegnać się z całą swoją rodziną, dzieciństwem i beztroską. W wielkim mieście spotyka się z brudem, odrzuceniem i żebraniem. Dla dzieci nikt tu nie ma czasu - dni wypełnione są dewastacją i oszustwami. Zamieszkując opuszczoną, rozwalającą się kamienicę, Andrejko powoli uczy się jak przetrwać w okrutnym świecie.Szczegółowe informacje na temat książki Dziewczynko, roznieć ogieniek
| Wydawnictwo: | Czeskie Klimaty |
| EAN: | 9788364168024 |
| Autor: | Martin Smaus |
| Rodzaj oprawy: | Okładka broszurowa ze skrzydełkami |
| Liczba stron: | 342 |
| Format: | 12.5x20.0cm |
| Rok wydania: | 2021 |
| Data premiery: | 2021-06-25 |
| Język wydania: | polski |
| Podmiot odpowiedzialny: | krainaksiazek.pl sp. z o.o. Bacciarellego 24 lok. 10 51-649 PL e-mail: [email protected] |
Inni klienci wybierają również
Inne książki z kategorii Powieści
Oceny i recenzje książki Dziewczynko, roznieć ogieniek
Pomóż innym i zostaw ocenę!
Będąc w Czechach i na Słowacji nie raz widziałam trudną sytuację Romów. Cieszę się, że czytając książkę Martina Smausa, mogłam zobaczyć bardziej ten bolesny dla całego społeczeństwa, a zwłaszcza dla odrzuconych, temat. To niezwykle głęboko wdzierająca się w rzeczywistość pozycja, po której łatwe osądzanie innych nie jest już tak oczywiste. Bardzo polecam.
Autor nie uniknął w tej książce moralizatorstwa, lecz trudno było uniknąć poruszając tak delikatny społecznie temat. Używa on jednocześnie bardzo pięknego języka, tak że można całkowicie zanurzyć się w lekturze. Ogromnie polecam.
Zanim po nią sięgnęłam, widziałam, że autor został aż dwukrotnie nagrodzony za tę pozycję i doskonale rozumiem dlaczego. Cudownie napisana i bardzo głęboka, poruszająca i zmieniająca punkt widzenia. Warto ją mieć.
Cygańskie pieśni wciąż dźwięczą mi w uszach. Są tak rzewne i pełne żałości jak żywa rana posypana solą.Nie tego się spodziewałam.Myślałam, że to powieść o społeczności, która jest razem. Dostałam powieść o izolacji tnącej jak brzytwa.Myślałam, że to historia o korzeniach. Znalazłam tu ból połamanego drzewa.Myślałam, że to opowieść o głodzie, który odbiera siły. Odkryłam tu głód, który rozrywa duszę.Myślałam, że to głos szukający jedności. Usłyszałam krzyk, który powala mosty.Przez pierwsze kilkanaście stron brnęłam w gęstwinie. Próbowałam się odnaleźć, umościć, w tej przestrzeni tak dalekiej od znanej mi codzienności. Kolejne kilkaset nie chciało mnie puścić ze swoich objęć. Wszystko się zaczyna (a może właśnie zwiastuje koniec?), gdy kilkuletni Andrejko Dunka zostaje wyrwany z matczynych objęć. Czy to już na zawsze, mamusiu? Cygańska tułaczka, próba radzenia sobie ze światem, który przecież nie rozumie, pierwsze kradzieże, ręce wystawione po lowaczki, nostalgia wdzierająca się w każdą szczelinę, oczy czarne jak węgle - żarzące się do wolności i okalająca tę poszarpaną rzeczywistość miłość do ciepłej gleby, grud ziemi, która rodzi. Taka aura przewija się tu słowo po słowie. Andrejko trafia do zakładu poprawczego, gdzie drży, krzyczy i jest daleki od samego siebie. Poniżany, niesprawiedliwie oceniany i zepchnięty na margines. Coś pęka nieodwracalnie. Jego bezlitosny los splata się z losami wuja Stefana, ciotki Idy, Jolanki, Anetki i innych cygańskich dusz - niedostosowanych i pogubionych, ale i z życiem nieufnych gadziów. Jest tu miłość - rumiana jak bochenek chleba, ojcostwo - oddane jak słońce morzu, gdy zachodzi, okrucieństwo - ślepe i dzikie. Wszystko mocne, prawdziwe, wyraziste.Nie zabraknie też gorących letnich wieczorów zapachu macierzanki, świerszczy grających jak opętane, rechotu żab nad potokiem, młodych olch i gwiazd jak kryształki cukru. Opisy natury są tu jak pejzaże oglądane na własne oczy. Przejmujące. Piękne. Słowa niczym żywe lasy, ogniste szczyty gór i kolce. Język sugestywny. Bezkompromisowy. Bywa liryczny jak powiew wiatru, ale i twardy jak kamień.Autor w niezwykły sposób przenosi czytelnika w samo centrum romskiej mentalności. Przenikamy więc do wnętrza. Bywa trudno i na pewno nie jest jednolicie, bo nie każdy Rom jest taki sam, mimo powierzchownych ocen, przyklejania etykiet, nienawiści, która zabija. Myślą, spojrzeniem, czynem. Przez powieść idziemy, zyskujemy i bez żalu tracimy razem z Cyganami, bo Romowie niczego nie potrzebują na własność, dlatego nie czują lęku, że coś zostanie im odebrane.Po przeczytaniu czuję bezsilność. Opadam z sił. Poznałam życie bez przeszłości i jutra. I wiem jedno, wrzucanie wszystkich do jednego worka - wymiętego i ubłoconego to okrucieństwo. Nie chcę. Nie zgadzam się. Wnoszę sprzeciw.
Cygańskie pieśni wciąż dźwięczą mi w uszach. Są tak rzewne i pełne żałości jak żywa rana posypana solą.Nie tego się spodziewałam.Myślałam, że to powieść o społeczności, która jest razem. Dostałam powieść o izolacji tnącej jak brzytwa.Myślałam, że to historia o korzeniach. Znalazłam tu ból połamanego drzewa.Myślałam, że to opowieść o głodzie, który odbiera siły. Odkryłam tu głód, który rozrywa duszę.Myślałam, że to głos szukający jedności. Usłyszałam krzyk, który powala mosty.Przez pierwsze kilkanaście stron brnęłam w gęstwinie. Próbowałam się odnaleźć, umościć, w tej przestrzeni tak dalekiej od znanej mi codzienności. Kolejne kilkaset nie chciało mnie puścić ze swoich objęć. Wszystko się zaczyna (a może właśnie zwiastuje koniec?), gdy kilkuletni Andrejko Dunka zostaje wyrwany z matczynych objęć. Czy to już na zawsze, mamusiu? Cygańska tułaczka, próba radzenia sobie ze światem, który przecież nie rozumie, pierwsze kradzieże, ręce wystawione po lowaczki, nostalgia wdzierająca się w każdą szczelinę, oczy czarne jak węgle - żarzące się do wolności i okalająca tę poszarpaną rzeczywistość miłość do ciepłej gleby, grud ziemi, która rodzi. Taka aura przewija się tu słowo po słowie. Andrejko trafia do zakładu poprawczego, gdzie drży, krzyczy i jest daleki od samego siebie. Poniżany, niesprawiedliwie oceniany i zepchnięty na margines. Coś pęka nieodwracalnie. Jego bezlitosny los splata się z losami wuja Stefana, ciotki Idy, Jolanki, Anetki i innych cygańskich dusz - niedostosowanych i pogubionych, ale i z życiem nieufnych gadziów. Jest tu miłość - rumiana jak bochenek chleba, ojcostwo - oddane jak słońce morzu, gdy zachodzi, okrucieństwo - ślepe i dzikie. Wszystko mocne, prawdziwe, wyraziste.Nie zabraknie też gorących letnich wieczorów zapachu macierzanki, świerszczy grających jak opętane, rechotu żab nad potokiem, młodych olch i gwiazd jak kryształki cukru. Opisy natury są tu jak pejzaże oglądane na własne oczy. Przejmujące. Piękne. Słowa niczym żywe lasy, ogniste szczyty gór i kolce. Język sugestywny. Bezkompromisowy. Bywa liryczny jak powiew wiatru, ale i twardy jak kamień.Autor w niezwykły sposób przenosi czytelnika w samo centrum romskiej mentalności. Przenikamy więc do wnętrza. Bywa trudno i na pewno nie jest jednolicie, bo nie każdy Rom jest taki sam, mimo powierzchownych ocen, przyklejania etykiet, nienawiści, która zabija. Myślą, spojrzeniem, czynem. Przez powieść idziemy, zyskujemy i bez żalu tracimy razem z Cyganami, bo Romowie niczego nie potrzebują na własność, dlatego nie czują lęku, że coś zostanie im odebrane.Po przeczytaniu czuję bezsilność. Opadam z sił. Poznałam życie bez przeszłości i jutra. I wiem jedno, wrzucanie wszystkich do jednego worka - wymiętego i ubłoconego to okrucieństwo. Nie chcę. Nie zgadzam się. Wnoszę sprzeciw.
Zanim po nią sięgnęłam, widziałam, że autor został aż dwukrotnie nagrodzony za tę pozycję i doskonale rozumiem dlaczego. Cudownie napisana i bardzo głęboka, poruszająca i zmieniająca punkt widzenia. Warto ją mieć.
Autor nie uniknął w tej książce moralizatorstwa, lecz trudno było uniknąć poruszając tak delikatny społecznie temat. Używa on jednocześnie bardzo pięknego języka, tak że można całkowicie zanurzyć się w lekturze. Ogromnie polecam.
Będąc w Czechach i na Słowacji nie raz widziałam trudną sytuację Romów. Cieszę się, że czytając książkę Martina Smausa, mogłam zobaczyć bardziej ten bolesny dla całego społeczeństwa, a zwłaszcza dla odrzuconych, temat. To niezwykle głęboko wdzierająca się w rzeczywistość pozycja, po której łatwe osądzanie innych nie jest już tak oczywiste. Bardzo polecam.
Książka Martina porusza bardzo drażliwy temat-dotyczący życia Romów. Ludzie z reguły są do nich nastawieni mało przychylnie..Jednak po przeczytaniu tej książki,człowiek zaczyna bardziej ich rozumieć. Ich życie naprawdę nie jest łatwe, większość osób nie chce nawet dać im szansy..Myślę,że książka jest naprawdę warta przeczytania,jeśli chcemy dowiedzieć się więcej o tych ludziach.
Książka była dla mnie strzałem w 10!Porusza ona bardzo delikatny temat, o którym jednak mówi się zbyt mało-życie Romów.. Autor w bardzo przystępny sposób opisuje ich mentalność, oraz w to w jaki sposób są oni odbierani oraz traktowani przez innych ludzi. Napewno warto pokazać tą książkę osobom które widzą swiat jedynie czarno-biało uważając,że Romowie są jedynie złymi ludźmi..