Rachunek - Jonas Karlsson | okładka
Znak literanova

Rachunek Jonas Karlsson

Oprawa twarda
Wydanie: pierwsze

Pierwsze wydanie: 2016-02-01

ISBN: 978-83-240-3532-8
EAN: 9788324035328
Liczba stron: 192
Wydawnictwo: Znak literanova
Format: 124x195mm
Cena katalogowa: 34,90 zł
Tłumaczenie: Patrycja Włóczyk

34,90 zł 15,71 zł

Produkt niedostępny

Opis

Błyskotliwa, podszyta absurdalnym humorem powieść w Kafkowskim stylu.

Ponad pięć i pół miliona koron. Suma tak absurdalnie wysoka, że aż zabawna. Ktoś chciał z niego zakpić? Oszukać go? Rachunek wyglądał na autentyczny, ale przecież nie mógł być prawdziwy.

Nie ma wielkich ambicji ani oczekiwań wobec życia. Ma mieszkanie, ale wynajęte. Pracuje w starej wypożyczalni video, ale tylko na pół etatu. Miał dziewczynę, ale ich związek się rozpadł. Jest outsiderem, któremu wygodnie jest w jego małym, zamkniętym świecie. Kiedy otrzymuje wystawiony przez tajemnicze ministerstwo rachunek za całe dobro, którego w życiu doświadczył, jest w szoku, że musi aż tyle zapłacić. Dlaczego inni otrzymali dużo niższe rachunki? Dlaczego jego szczęście zostało wycenione tak wysoko?

Zabawna i zarazem gorzka refleksja nad znaczeniem tego, co nazywamy szczęściem. Paraboliczna opowieść, w której niczym w krzywym zwierciadle przegląda się nasza współczesność.

Recenzje

Zapraszamy do napisania własnej recenzji, możesz wysłać do nas tekst przez formularz.

Rachunek

2019-02-14
Książka Jonasa Karlssona to powieść, którą czyta się właściwie na raz. Wciągająca fabuła i intrygujący motyw przewodni dzieła to cechy najlepiej charakteryzujące „Rachunek".

Pewnego dnia mężczyzna, którego tożsamości nie poznamy do końca lektury, otrzymuje tajemniczy rachunek na ponad pięć milionów koron. Bagatelizuje sprawę myśląc, że to pomyłka bądź oszustwo, jednak gdy dostaje monit, w którym naliczone są też odsetki, zaczyna badać sprawę. Okazuje się, że dostał (podobnie jak inni ludzie na świecie) rachunek rozliczający go z dotychczas przeżytego życia - nic bowiem nie jest za darmo, tak więc za emocje, doświaczenie i wspomnienia również należy uiścić opłatę.

Karlsson skupia się przed wszystkim na swoim bohaterze. Pierwszoosobowa narracja pozwala zgłębić jego emocje i myśli. Mężczyzna przechodzi przez fazy niedowierzania, załamania, negacji, zdenerwowania i w końcu akceptacji. Zaczyna rozumieć, że z aparatem rządowym, biurokracją i wyliczeniami, których nikt nie podważa nie wygra jako jednostka. Ponadto w bardzo interesujący sposób rozwija się jego relacja z konsultantką, która odbiera telefon, gdy ten w końcu dzwoni na infolinię, by uzyskać jakieś informacje. Opis interakcji między nimi dopełnia obrazu głównego bohatera.

Porównania „Rachunku" z „Procesem" są jak najbardziej trafne. Podobnie jak u Kafki, tak i tu główny bohatera nie ma imienia, niczym nie wyróżnia się z tłumu i stoi na z góry przegranej pozycji, będąc tym, który ma się podporządkować administracji, a nie z nią walczyć. O ile jednak Kafka skupił się bardziej na przedstawieniu autorytarnej siły aparatu urzędniczego, Karlsson na pierwszy plan wysunął emocje swojego bohatera.

Najnowsza powieść Jonasa Karlssona to bardzo przyjemna lektura, która w udany sposób odnosi się do tradycji literackiej, wplatając w nią nowe (bądź mocniej zarysowane) elementy. Warto po nią sięgnąć.

Za wszystko przyjdzie zapłacić

2019-01-24
Wychodzisz właśnie z lodziarni trzymając w ręku ulubione lody w chrupiącym wafelku. Masz za sobą orientalny i zmysłowy związek, wciąż żyjesz złudzeniami i wspomnieniem o przyjemności jakiej doświadczyłeś.

Nie są to doznania wybitne, ot nazwałbyś je zwykłym szczęściem - miłymi chwilami jakie spotykają Cię każdego dnia.

A co jeśli pewnego dnia za te doznania przyjdzie Ci zapłacić forsą?

 

Bohater powieści Karlssona pt. Rachunek jest facetem o dość zwyczajnym życiu i specyficznym usposobieniu odludka. Mężczyzna żyje zwykłym codziennym życiem w jednym ze szwedzkich miast. Bez zbędnych egzystencjalnych problemów. Nie udało mu się uzyskać wykształcenia, więc podjął się pracy w wypożyczalni wideo, ale jedynie na pół etatu. Stroni od ludzi, jego jedynym kumplem jest kolega z pracy.

Jego życie nie należy do specjalnie udanych, lecz nie zadręcza się - przeciwnie czerpie przyjemność z małych, codziennych zdarzeń: zamawia ulubioną pizzę, chodzi do lodziarni na najlepsze lody. Jego związek z egzotyczną dziewczyną z Bombaju nie miał szansy bytu, bo wiedział, że piękna Sunita po ukończeniu 24 lat wróci do kraju by wyjść za mąż. Specjalnie o niego nie zabiegał, nie pielęgnował - żył więc chwilą i uniesieniami we dwoje.


Wyrok spadł jak grom z jasnego nieba: 5 milionów 700 tysięcy koron - rachunek do zapłacenia.


Bohater nie dowierza i zmierza do rozwikłania zagadki. Skąd taki wysoki rachunek i za co? Ktoś musiał się pomylić, pewnie jego konto zostało obciążone długiem bogatego oligarchy.

Po wykonaniu kilku telefonów dowiaduje się o istnieniu ministerstwa, które rozlicza obywateli za dotychczasowe życie.

Jesteś szczęśliwy - płacisz, korzystasz z uciech - płacisz, masz przyjemne doznania - płacisz.

Za wszystko przyjdzie zapłacić... Ile więc kosztuje szczęście? Czy opłaca się być w życiu szczęśliwym? Do czego dąży ministerstwo i co chce ugrać narzucając absurdalne sumy na obywateli?


Te i inne pytania kłębią się w głowie po lekturze.


Powieść podzielona na rozdziały prowadzona narracją pierwszoosobową. Dość niewielkich rozmiarów z wąską kolumną czcionki sprawia, że czyta się lekko.


Zdarzenie w powieści sprawia, że książkę wręcz chce się pochłonąć. Rozwikłanie problemu bohatera przechodzi także i na czytelnika. Wciąż miałam wrażenie, że muszę mu w jakiś sposób pomóc, dlaczego ja mam być szczęśliwa, a ktoś przez absurd biurokracji ma zostać wplątany w niewygodny dług?


Powieść idealna dla każdego dorosłego czytelnika. Z pewnością spodoba się mężczyznom, więc może podsunę Ci właśnie pomysł na walentynkowy prezent?

RACHUNEK

2019-01-24
Książa Karlssona Jonasa pt. Rachunek to swoista opowieść o tzw. SZCZĘŚCIU. Dlaczego z życia niektórzy czerpią garściami i nie ponoszą za to konsekwencji? Dlaczego ludzie żyjący asekuracyjnie często płacą swoistą cenę za doznane przeżycia? Być może odpowiedź znajdziesz w tej książce. Ja znalazłam.
Wciągająca opowieść, której nie możesz przerwać - ponieważ tak bardzo jesteś ciekaw jak zakończy się historia głównego bohatera.
Głównym bohaterem jest człowiek, który nie wyróżnia się z tłumu. Pracuje w wypożyczalni filmów, przyjaźni się z jednym kumplem, nie dba o sprawy doczesne. Mieszka sam w wynajętym mieszkaniu, nie ma żadnych lokat, wartościowych sprzętów, nie inwestuje na giełdzie. Żyje z dnia na dzień, nie narzekając na otaczającą go rzeczywistość. Pewnego dnia otrzymuje dość tajemniczy rachunek na pokaźną sumkę - 5 000 000 koron szwedzkich. Ignoruje dokument mieszając go z innymi ulotkami, reklamami i nie przywiązuje do niego zbyt dużej uwagi. Sytuacja się zmienia, kiedy ponownie otrzymuje wiadomość, iż kwota wzrosła o naliczone odsetki. Wtedy też, dzwoni pod podany numer telefonu (na rachunku), aby wyjaśnić całą sytuację. Od tego momentu historia przybiera na sile, jednocześnie dług z każdym kolejnym wyjaśnieniem wzrasta i osiąga niebywałą kwotę. Również wtedy dowiadujem
Czy nasz bohater poradzi sobie z tym rozliczeniem życia? Zachęcam do przeczytania i odnalezienia swojego SZCZĘŚCIA w życiu.
POLECAM TĘ KSIĄŻKĘ!

Jonas Karlsson, Rachunek

2019-01-24
Czasami włączałem rzewną muzykę, najchętniej jakiegoś udręczonego chłopaka śpiewającego o złamanym sercu i zaprzepaszczonych marzeniach, żeby móc się zanurzyć w bólu i całym tym nieszczęściu.
Zbyt rzadko zastanawiamy się nad ceną naszych doświadczeń. Nie próbujemy dokonać rozrachunku zdarzeń, jakie spotykają nas w życiu. Kontrolujemy smutki, wyolbrzymiamy szczęście. Paradoksalnie może się to obrócić na naszą niekorzyść, czego doświadczył bohater książki Rachunek.
Mężczyzna w średnim wieku. Zahartowany przez życie. Pragmatyk z wyboru. Pewnego dnia okazuje się, że zobowiązany jest do zapłacenia kolosalnej sumy pieniędzy. Szczęście nie da się policzyć? Nie w tym przypadku. Ludzie bardzo skrupulatnie starają się wyliczyć całe dobro świata i konkretnych jednostek. Żyjemy beztrosko, nie myśląc nawet o tym, że ktoś z ukrycia kontroluje nasze sukcesy i zamienia je na mniej fortunne kwoty. Postać książki nie ma wielkich wymagań od życia. Ambicje na poziomie umiarkowanym. Miłość odeszła w niepamięć. Praca stała się rutyną. Nie wskazywałoby to na dużą sumę do zapłacenia za życiowego farta, którego w gruncie rzeczy nie było, a jednak rachunek okazuje się niebotycznie duży. Nie wiedzieć, czemu, ktoś wyliczył, że systematyczność i stagnacja życiowa jest kwintesencją ziemskiego szczęścia. To idealna okazja do refleksji nad kolejami losu i doczesnością. Warto znaleźć moment do wgłębienia się w swoje życiowe decyzje i rozważyć dalsze działania. Zastanowić się czy jesteśmy zadowolenia ze swojego życia.
Historia pokazująca jak ciężko zdefiniować szczęście. O tym, że szczęście jest nieporównywalne. Każdy kształtuje je na swój sposób i ponosi za nie odpowiedzialność. Książka lekka, o absurdalnym humorze, pomagająca rozwikłać troski codzienności. Punkt zapalny do dalszych działań i pnięcia się w górę.


Wyd. Znak Literanova
Kraków 2016
Stron 189

Wycena życia...

2016-11-02
Książka zwraca uwagę na wartość "wycenę"swojego życia i "wagę" zdarzeń, które były lub będą. Sprawdza się tu też powiedzenie, "cudze chwalimy swego nie znamy", ja bym tu zmieniła nie doceniamy. Książka mimo, że jest lekka daje do myślenia i warto się zatrzymać i podumać nad swoim życiem. Nie pisząc o fabule polecam ją! Na pewno Was nie zawiedzie. Koniec odrobinę mnie zawiódł, ale całość jest fajna :)

Definicja szczęścia

2016-07-06
Całe życie można czekać na lepsze warunki, dogodniejsze okoliczności, grubszy portfel, a i tak człowiek się nie doczeka. Zmarnuje tylko dni, miesiące, lata. Zmarnuje jedyną szansę, by być szczęśliwym. Zbyt często nie dostrzegamy, że to co mamy, to co się dzieje tu i teraz, jest kwintesencją szczęścia.

Zwyczajny szczesciarz

2016-04-04
Książka, którą polubiłam już od drugiej strony. Zaskakująco szczery portret człowieka, który nie ma wobec życia szczególnych oczekiwań. Choć czytelnikowi niedane jest poznać imienia głównego bohatera, nie sposób go nie lubić - jest do bólu wręcz ZWYCZAJNY.

Jonas Karlsson, Rachunek

2016-02-16
Czasami włączałem rzewną muzykę, najchętniej jakiegoś udręczonego chłopaka śpiewającego o złamanym sercu i zaprzepaszczonych marzeniach, żeby móc się zanurzyć w bólu i całym tym nieszczęściu.

RACHUNEK

2016-02-16
Książka Karlssona Jonasa pt. Rachunek to swoista opowieść o tzw. SZCZĘŚCIU. Dlaczego z życia niektórzy czerpią garściami i nie ponoszą za to konsekwencji? Dlaczego ludzie żyjący asekuracyjnie często płacą swoistą cenę za doznane przeżycia? Być może odpowiedź znajdziesz w tej książce. Ja znalazłam.

Szczęście do wyceny

2016-02-16
Jakże często nie potrafimy docenić szczęścia, które jest w zasięgu naszych rąk, oczu i uszu. Nie dostrzegamy zachodów słońca i szybszego bicia serca, które pojawia się na widok ukochanej osoby. Nie zatrzymujemy się, by delektować się zapachem kawy ani smakiem mięty z czekoladą zatopionych w kulce lodów. Nie przywołujemy na myśl radosnych wspomnień z dzieciństwa - tych dawnych, kiedy całe życie było jeszcze przed nami i wydawało się dużo łatwiejsze. Nie chcemy przechowywać w pamięci smutnych życiowych zawirowań i wszelkich opresji, z których wyszliśmy cało, choć to być może one właśnie ukształtowały nasz charakter. Nie zastanawiamy się, skąd wzięła się nasza życiowa mądrość albo wrażliwość...
„Rachunek" Jonasa Karlssona to powieść genialnie prosta i chyba właśnie w tej prostocie tkwi jej urok. I może jeszcze w oszczędnym stylu, który bardzo przypadł mi do gustu: mało słów, bo objętościowo książka nie robi specjalnie wrażenia, za to dużo treści. Ta lektura wzbudza ostatnio sporo emocji na blogach literackich, mnożą się porównania (to nowy Kafka, a może Orwell?), interpretacje i emocje. I dobrze, bo to oznacza, że mamy do czynienia z prozą wyjątkową.
Poznajemy zwyczajne i niespecjalnie ciekawe życie głównego bohatera. Mężczyzna zbliża się do czterdziestki i nie zdążył jeszcze gromadzić niczego, co miałoby wymierną wartość. Żyje z dnia na dzień: pracuje na pół etatu w wypożyczalni filmów, ma swoje drobne przyzwyczajenia, stara się nie wchodzić w konflikty z innymi i praktycznie nic nie zakłóca jego spokojnej egzystencji.
„Próbowałem sobie przypomnieć, kiedy ostatnio naprawdę się wściekłem. W ubiegłym tygodniu zakląłem pod nosem, kiedy urwały mi się uszy papierowej torby i zakupy wylądowały na chodniku. Musiałem wszystko nieść w rękach i dotarłszy w końcu do mieszkania na górę byłem porządnie zirytowany. Jednak jakoś mi przeszło i dość szybko wrócił mi humor, jak uświadomiłem sobie, że mam w domu trzy gazetki Metro z nierozwiązanymi jeszcze krzyżówkami".
Jest typem „luzaka", który woli nie martwić się na zapas. Bez skrupułów wyrzuca pocztę do kosza, zakładając że są tam jedynie nic nie warte ulotki. Kiedy dostaje rachunek na nieprawdopodobnie wysoką kwotę, beztrosko zakłada, że to pomyłka. Ale pismo ponaglające do zapłaty zakłóca tę, wypracowaną przez lata równowagę. Bo kwota jest nieporównywalnie większa niż u innych!
„Roger miał ładną łódkę, o którą czule dbał. To było jego oczko w głowie. Latem mnie na nią zapraszał. Dokładałem się do paliwa i brałem ze sobą jedzenie oraz piwo. Często zaszywaliśmy się w jakiejś zatoce. Piliśmy piwo i obserwowaliśmy ptaki. Łódka była ładna, ale mała. (...) Ile mógłby za nią wziąć?
- Ile dostałeś - zapytałem.
- W cholerę - odparł podniesionym tonem, żeby przekrzyczeć odgłos silnika. (...)
- Ile?
- 220 000 koron."
Pomyłka w liczbie zer? Błąd systemu? Jak to się stało, że otrzymał rachunek na 5 700 000 koron skoro jego bogatszy, bardziej zaradny i generalnie lepiej „ustawiony" przyjaciel ma do zapłaty 26 razy mniejszą kwotę? A może dałoby się jakoś wyjaśnić tę sprawę, albo zmniejszyć choć trochę wysokość rachunku? Idąc tym tropem, bohater nawiązuje telefoniczny kontakt z Maud - pracownicą tajemniczej organizacji W.R.D. i przedstawicielką bezdusznego systemu obliczającego poziom „szczęścia" i naliczającego rachunki dla obywateli.
To właśnie rozmowy z Maud, najpierw krótkie i służbowe, potem dłuższe i bardziej intymne, odkrywają naszego bohatera i stanowią tło dla przemyśleń. Maud jest miła, pomocna i kobieco życzliwa, jednak tkwi mocno w systemie. To sprawia, że zderzenie tych dwojga: ich toku myślenia i mocno rozbieżnej definicji „szczęścia" jest prawdziwym popisem możliwości autora. Muszę przyznać, że dawno nie czytałam czegoś równie wnikliwego i jednocześnie zabawnego. Jest to jednak poczucie humoru z gorzkim zabarwieniem...
Karlsson przenosi czytelnika w świat absurdu, do którego zdaje się wcale nie jest nam tak daleko. Korporacyjne mechanizmy, inwigilacja kont bankowych i przeliczanie wartości naszego mienia, liczenie czasu pracy, namierzanie pracowników przez GPS... Jak głęboko wpuściliśmy do naszego życia system, który już i tak jest wszechobecny, zupełnie nie liczy się z potrzebami pojedynczego obywatela i jest kompletnie nieprzewidywalny? Może jesteśmy tylko jakimiś bezimiennymi jednostkami, których reprezentantem jest ów bohater? Do samego końca lektury nie poznajemy jego imienia ani nazwiska, więc właściwie każdy z nas mógłby być na jego miejscu.... Lektura uświadamia istnienie zjawisk, jakie dokonują się obecnie na świecie, na naszych oczach ale często nieuchwytnych. Szybkość przepływu danych, a także mnogość informacji, jakie inni mają o nas jest porażająca. Może faktycznie przyjdzie nam kiedyś za to słono zapłacić?

Przyznam, że „Rachunek" wciągnął mnie na kilka długich godzin. Krótkie, celne zdania, rozważny styl, wnikliwe obserwacje i świadome dawkowanie emocji - od początku do końca czytało mi się tę krótką powieść doskonale.
Ta pozycja skłania czytelnika do wielu refleksji. Zwłaszcza na temat szczęścia, na które nie ma „wzoru ogólnego" i na nic się zdadzą precyzyjne, matematyczne obliczenia, a wszelkie jego definicje i porównywanie się z innymi może doprowadzić do niepokojących wniosków i niepotrzebnej frustracji.

Za wszystko przyjdzie zapłacić

2016-02-16
Wychodzisz właśnie z lodziarni trzymając w ręku ulubione lody w chrupiącym wafelku. Masz za sobą orientalny i zmysłowy związek, wciąż żyjesz złudzeniami i wspomnieniem o przyjemności jakiej doświadczyłeś.

A Ty ile musiałbyś zapłacić za swoje szczęście?

2016-02-15
Krótka jest ta historia, ale w odpowiednim stopniu treściwa. Mógłbyś pomyśleć, że to zwykła opowiastka, dosyć absurdalna, ale jednak nie. Ponieważ w ten tekst trzeba się wczytać głębiej. Jej sensem jest dostrzeżenie własnego szczęścia. Czy jesteś zadowolony ze swojego życia? Absurd tej historii polega na tym, że bohater się dziwi, dlaczego on musi zapłacić aż tak wielką sumę, w porównaniu z innymi. Ma prawie 40 lat, nie ma żony, dzieci, samochodu. Pracuje na niepełny etat w wypożyczalni filmowej, nie ma niczego na własność, mieszka w wynajmowanym mieszkaniu. Skąd więc taka horrendalna suma? Czy naprawdę nie jest to błąd?

Właśnie to w tej historii jest najlepsze, ponieważ ukazuje, że szczęście wcale nie jest przeliczane na posiadane pieniądze, na dobra, którymi człowiek się otacza. To postrzeganie samego siebie i otaczającego go świata determinuje jego szczęście. Nawet pomimo tego, że zdarzają mu się niepowodzenia, ale lubi takie swoje życie. W końcu niepowodzenia mogą doprowadzić do szczęścia.

Zwykłe życie, to szczęśliwe życie. Tak właśnie zakończę tę recenzję.

Cena szczęścia

2016-02-12
Czy zastanawialiście się kiedyś ile kosztuje szczęście? I co by się stało, gdyby nagle okazało się, że musimy za nie zapłacić? I nie, nie metaforycznie, a w żywej gotówce. Takiej z odsetkami, komornikiem i zajęciem wynagrodzenia. Odpowiedź na tak postawione pytania daje nam Jonas Karlsson w swojej pierwszej wydanej w Polsce książce "Rachunek".

Bohater książki wiedzie zupełnie zwyczajne życie. Chodzi do pracy, wraca do domu, dzwoni do kumpla i idzie spać. Żywi się jak przeciętny samotny mieszkaniec dużego miasta - fast foodami i lodami. Od czasu do czasu miewa jakieś romanse, ale o wielkiej miłości nie ma mowy, ta odeszła w zapomnienie wraz z pewną hinduska pięknością. Kiedy więc dostaje rachunek za swoje szczęście, jest pewien, że to jakaś kolosalna pomyłka. Tym bardziej, kiedy okazuje się, że z pozoru szczęśliwsi od niego ludzie dostają rachunki opiewające na o wiele niższą kwotę. Co więcej, każda kolejna próba skorygowania kwoty rachunku i wskazanie życiowych porażek, sprawia, że zadłużenie wzrasta coraz bardziej, aż wkrótce okazuje się, że ten dług nie będzie mógł zostać spłacony...

"Rachunek" to książka na jedno popołudnie. Jest mała, chuda i czyta się ją w ekspresowym tempie. Nic nie wskazuje na to, że jest to arcydzieło. A jednak, śmiało mogę powiedzieć, że jest to jedna z najlepszych i najciekawszych książek, jakie czytałam. Lekko ironiczna, w nutką skandynawskiego stylu i motywem walki jednostki z system, zachwyca niebanalnym pomysłem na fabułę, która zmusza nas do refleksji nad tym, czym naprawdę jest szczęście. Bohater nie jest bowiem postacią, którą opisalibyśmy jako szczególnie szczęśliwą, a jednak według obliczeń systemu, to on jest jednym z największych beneficjentów światowych zasobów tego uczucia. I tutaj rodzi się pytanie: czy to system się myli, czy może to, co powszechnie uważa się za szczęście, jest tylko jego pozorem? Może wielkie pieniądze, oszałamiające kariery czy wreszcie miłosne wzruszenia nie są ważniejsze od takich drobnych przyjemności jak smak ulubionych lodów na języku czy piękny pejzaż za oknem. Może szczęście to nie te chwile pełne euforii i emocji, ale właśnie momenty spokoju i cichego zadowolenia?

Tak naprawdę o książce Karlssona niezwykle trudno napisać jest coś konkretnego i odkrywczego. Jej recenzję powinnam skrócić do maksymalnie dwóch słów - przeczytaj koniecznie. A potem może zastanów się na jaką kwotę opiewałby Twój rachunek?

Rachunek za szczęście

2016-02-12
Czy ktokolwiek z nas pomyślał, że za doświadczone dobro w życiu dostanie rachunek i wezwanie do zapłaty. Raczej nikt. Dlatego ta książka tak zdumiewa. Rachunek za życie dostał główny bohater książki Jonasa Karlssona. Kwota była astronomiczna, a przecież jego życie jest tak przeciętne... więc skąd takie wyliczenie, może ktoś się pomylił?

Krótka notka na okładce zapowiada książkę w stylu „Procesu" Franza Kafki. Rzeczywiście tak jest, „Rachunek" jest utrzymany w atmosferze absurdu, momentami sennego koszmaru. W obu przypadkach na głównych bohaterów zostają nałożone sankcje/opłaty za ich dotychczasowe, normalne życie. Pojawiają się urzędnicy, instytucje, o których istnieniu nikt nie myśli, bo są absurdalne. Dodatkowo procedury, jakie przeprowadzają urzędnicy w „Rachunku", próba wtłoczenia życia w ramy ankiet, ustalenia współczynników, czegoś co miałoby być wyznacznikiem poziomu szczęścia jest absurdem, który mnie najbardziej uderzył.

Książka skłania do rachunku sumienia, zmusza nas do zastanowienia się, jak wiele dobrych rzeczy wydarzyło się w naszym życiu i czy na pewno jesteśmy ich świadomi.
"Rachunek" przeczytałam na raz, jest wciągająca i z pewnością godna polecenia.

Rachunek... sumienia

2016-02-12
Rachunek Jonasa Karlssona to powieść traktująca o iście kafkowskiej sytuacji - główny bohater pewnego dnia otrzymuje opiewający na absurdalnie wysoką kwotę rachunek. Początkowe zdziwienie przeradza się w stopniowy niepokój i chęć uchylenia się od zapłaty za... no właśnie: za co? Otóż za całość przeżytego szczęścia. Ale jaką miarą zmierzyć szczęście? Czy szczęście to finansowy dobrobyt, dobra materialne, udane pożycie małżeńskie, gromadka dzieci? Karlsson językiem prostym, pozbawionym nic nie znaczących ozdobników, precyzyjnie kieruje uwagę czytelnika na to, co najistotniejsze: to co spotyka nas w życiu jest wyjątkowe i niepowtarzalne. To uczucia i przeżycia, są tym, co czyni nas (a przynajmniej powinno) szczęśliwymi. Niesamowite, że tak niewielka książka jest w stanie wzbudzić tak wielkie emocje i skłonić do zastanowienia się nad swoim życiem, a nawet je przewartościować... Zdecydowanie pozycja godna polecenia!

Powiedz, co sądzisz o tej książce

Dodaj recenzję+

Komentarze

Podziel się opinią z innymi czytelnikami i fanami księgarni.