Kto zabrał mój ser? Johnson Spencer Książka
zamówień od 99 zł
Punkt GLS
Kurier GLS
Kurier GLS
12,99 zł
od 99 zł 0 zł
od 149 zł 0 zł
od 99 zł 0 zł
od 149 zł 0 zł
od 99 zł 14,99 zł
od 149 zł 0 zł
Kurier Poczta Polska
od 99 zł 16,99 zł
od 149 zł 0 zł

Poczta Polska
Żabka
od 99 zł 11,99 zł
od 149 zł 0 zł
* Płatność przy odbiorze + 5 zł
| Wydawnictwo: | Studio Emka |
| Rodzaj oprawy: | Okładka twarda z obwolutą |
| Liczba stron: | 96 |
| Format: | 135x215mm |
| Rok wydania: | 2015 |
Podobne do Kto zabrał mój ser?
O książce Kto zabrał mój ser?
Ponad 5 000 000 sprzedanych egzemplarzy Bohaterowie tej książki, cztery istoty - myszy - są personifikacją prostych, ale i skomplikowanych części naszej osobowości, które kryją się w nas niezależnie od wieku, płci, rasy czy narodowości. Myszy i ludzie - żyjący wewnątrz labiryntu i poszukujący sera, który jest ich pokarmem i źródłem szczęścia. "Ser" to metafora wszystkiego, czego pożądamy w życiu - dobrej pracy, zdrowych związków z innymi ludźmi, majątku, zdrowia czy spokoju duchowego.Szczegółowe informacje na temat książki Kto zabrał mój ser?
| Wydawnictwo: | Studio Emka |
| EAN: | 9788362304202 |
| Autor: | Johnson Spencer |
| Rodzaj oprawy: | Okładka twarda z obwolutą |
| Liczba stron: | 96 |
| Format: | 135x215mm |
| Rok wydania: | 2015 |
| Data premiery: | 2016-09-30 |
| Podmiot odpowiedzialny: | Studio Emka Zapłocie 32 C 02-970 Warszawa PL e-mail: [email protected] |
Inne książki Johnson Spencer
Inne książki z kategorii Rozwój osobisty
Oceny i recenzje książki Kto zabrał mój ser?
Pomóż innym i zostaw ocenę!
Książka "Kto zabrał mój ser?" przypomina mi stary skecz Groucho Marxa:Pacjent: Doktorze, za każdym razem, gdy piję herbatę, czuję kłujący ból w oku. Co mam robić?Doktor: Wyjmij łyżeczkę z filiżanki.Niestety, brak umiejętności dostrzegania oczywistych rozwiązań jest pandemią w świecie korporacji, więc wcale mnie nie dziwi, że ta książka z przepisanymi oczywistościami była takim hitem w świecie biznesu. Nie żebym był cyniczny po mojej karierze jako korporacyjny więzień, ale moje obserwacje wskazują, że naprawdę wielu ludzi w biznesie jest tak nieświadomych, że ta książka jest dla nich objawieniem. Moje spostrzeżenia nie ograniczają się do niższych szczebli korporacyjnej drabiny. Ta choroba sięga aż do samego szczytu i jest szczególnie rozpowszechniona wśród średniego i wyższego zarządu.Ciekawa rzecz w życiu korporacyjnym polega na tym, że każdy widzi siebie jako Dilberta, ale nikt nie widzi siebie jako szefa z charakterystycznymi włosami, Teda z marketingu, nieświadomego wiceprezesa, czy jako jednego z pracowników z Elbonii. Tylko nieliczni widzą siebie jako Alice lub Wally'ego. HEJ, NIE WSZYSCY MOŻEMY TU BYĆ DILBERTEM!Niestety, nawet najbardziej zmotywowani korporacyjni robotnicy czytają książki takie jak ta tylko dlatego, że ich szef ją przeczytał, bo ktoś inny ją przeczytał lub słyszał o niej na jednym z tych motywacyjnych seminarium prowadzonych przez autora. Cały świat biznesu następnie przechodzi przez biznesowy orgazm z powodu tego objawienia dnia - a następnego dnia wraca do robienia tego, co zawsze robili i myślenia w ten sam sposób - aż do wydania kolejnej książki biznesowej przepisującej oczywistości lub przedstawiającej stare pomysły z okresu jurajskiego w nowej odsłonie. I tak, saga trwa.
Książka "Kto zabrał mój ser?" przypomina mi stary skecz Groucho Marxa:Pacjent: Doktorze, za każdym razem, gdy piję herbatę, czuję kłujący ból w oku. Co mam robić?Doktor: Wyjmij łyżeczkę z filiżanki.Niestety, brak umiejętności dostrzegania oczywistych rozwiązań jest pandemią w świecie korporacji, więc wcale mnie nie dziwi, że ta książka z przepisanymi oczywistościami była takim hitem w świecie biznesu. Nie żebym był cyniczny po mojej karierze jako korporacyjny więzień, ale moje obserwacje wskazują, że naprawdę wielu ludzi w biznesie jest tak nieświadomych, że ta książka jest dla nich objawieniem. Moje spostrzeżenia nie ograniczają się do niższych szczebli korporacyjnej drabiny. Ta choroba sięga aż do samego szczytu i jest szczególnie rozpowszechniona wśród średniego i wyższego zarządu.Ciekawa rzecz w życiu korporacyjnym polega na tym, że każdy widzi siebie jako Dilberta, ale nikt nie widzi siebie jako szefa z charakterystycznymi włosami, Teda z marketingu, nieświadomego wiceprezesa, czy jako jednego z pracowników z Elbonii. Tylko nieliczni widzą siebie jako Alice lub Wally'ego. HEJ, NIE WSZYSCY MOŻEMY TU BYĆ DILBERTEM!Niestety, nawet najbardziej zmotywowani korporacyjni robotnicy czytają książki takie jak ta tylko dlatego, że ich szef ją przeczytał, bo ktoś inny ją przeczytał lub słyszał o niej na jednym z tych motywacyjnych seminarium prowadzonych przez autora. Cały świat biznesu następnie przechodzi przez biznesowy orgazm z powodu tego objawienia dnia - a następnego dnia wraca do robienia tego, co zawsze robili i myślenia w ten sam sposób - aż do wydania kolejnej książki biznesowej przepisującej oczywistości lub przedstawiającej stare pomysły z okresu jurajskiego w nowej odsłonie. I tak, saga trwa.