Korporacjusz - Jakub Dziekan | okładka
Vesper

Korporacjusz Jakub Dziekan

Oprawa miękka
Wydanie: pierwsze
ISBN: 978-83-773-1317-6
EAN: 9788377313176
Liczba stron: 264
Format: 140x205mm
Cena katalogowa: 29,90 zł

29,90 zł 18,72 zł

Oszczędzasz 11,18 zł
-37 %
Zamówienie wyślemy 2020-02-17
Dostawa już od 6,99 zł - sprawdź szczegóły! 
Darmowa dostawa dla zamówień od 299 zł!


Kup w pakiecie

Kupuj więcej i oszczędzaj

+
=

74,80 zł 43,42 zł

oszczędzasz: 31,38 zł
-41 %
Do koszyka
+
=

79,89 zł 46,21 zł

oszczędzasz: 33,68 zł
-42 %
Do koszyka
+
=

69,89 zł 42,71 zł

oszczędzasz: 27,18 zł
-38 %
Do koszyka
+
=

32,89 zł 21,71 zł

oszczędzasz: 11,18 zł
-33 %
Do koszyka

Opis

To mit, że kawa stawia na nogi. Gówno prawda. Ten napój wcale nie rozcieńcza marazmu i nie mobilizuje. Mimo to perspektywa wypicia kilku łyków bywa jedynym powodem, by wyjść z wyra. Takie krótkoterminowe cele są jedynym, co pozwala mi zacząć dzień. Bo cele długoterminowe demotywują. Zwłaszcza że formułują je przełożeni w korporacji, która trawi ponad połowę mojego życia. Połowę? Tak, połowę. To wcale nie jest tak, że spędzam w pracy osiem godzin dziennie. Po powrocie z biura myśli o robocie nie chcą odlepić się od mojej kory mózgowej, chociaż powinny. Przecież słucham tam wyłącznie o deadlinach, coachingach i coraz to nowszych challengach. Jestem samotnym project managerem po trzydziestce. Szamoczę się w gęstej sieci fobii, natręctw i neuroz, dla których katalizatorem może być właściwie wszystko: począwszy od tłoku w środkach komunikacji miejskiej i skrojonych pod gusta młodych hipsterów ofert modnych restauracji, poprzez interakcje ze współpracownikami w pracowniczej kantynie, na dojmującej rutynie codziennych obowiązków skończywszy. Współpracowników tak w ogóle z trudem toleruję, a jedynym człowiekiem w biurowcu, z którym jestem w stanie konwersować bez fasady wysilonej neutralności, jest zatrudniony na umowie śmieciowej podstarzały recepcjonista. Na mój każdy dzień składa się seria powtarzalnych automatyzmów: wędrówka po labiryntach uzależniających mediów społecznościowych, kurtuazyjne rozmowy o niczym i przedłużające się wizyty w toalecie, mojej świątyni dumania. Ale wszystko zmieniło się, kiedy w biurze pojawiła się Agata. Boże, co to był za lachon.

Recenzje

Zapraszamy do napisania własnej recenzji, możesz wysłać do nas tekst przez formularz.

Powiedz, co sądzisz o tej książce

Dodaj recenzję+

Komentarze

Podziel się opinią z innymi czytelnikami i fanami księgarni.