Lodowe piekło. Katastrofa na Grenlandii - Mitchell Zuckoff | okładka
Znak literanova

Lodowe piekło. Katastrofa na Grenlandii Mitchell Zuckoff

Oprawa miękka

Wydanie: pierwsze

Pierwsze wydanie: 2016-01-11

ISBN: 978-83-240-2758-3

Liczba stron: 464

Wydawnictwo: Znak literanova

Format: 144x205mm

Cena katalogowa: 39,90 zł

Tłumaczenie: Mariusz Gądek

39,90 zł 17,96 zł


Opis

Przetrwać w najbardziej ekstremalnych warunkach, jakie człowiek może sobie wyobrazić.

Na przełomie 1942 i 1943 roku trzy amerykańskie samoloty wojskowe rozbiły się na Grenlandii.
Po pierwszych sygnałach SOS kolejne maszyny wzbijały się w powietrze, by odszukać zaginionych i wygrać nierówną walkę z arktyczną zimą: z czterdziestostopniowym mrozem, szalejącą wichurą i lodowymi szczelinami. Załogi startujących maszyn nie spodziewały się, że lecąc na ratunek kolegom, także i one podzielą los poprzedników.

Przez 148 pełnych dramatycznych wydarzeń dni rozbitkowie walczyli o przetrwanie i zachowanie zdrowych zmysłów w najbardziej wrogim dla człowieka środowisku na Ziemi.


Mitchell Zuckoff wyrusza na Grenlandię w poszukiwaniu śladów tajemniczych i dramatycznych wydarzeń sprzed lat. Na światło dzienne wychodzą szczegóły zagadkowych katastrof, losy zaginionych i detale jednej z najbardziej spektakularnych akcji ratunkowych w historii amerykańskiego lotnictwa.

Polecane bestsellery

Recenzje

Zapraszamy do napisania własnej recenzji, możesz wysłać do nas tekst przez formularz.

Lodowe piekło. Katastrofa na Grenlandii

2016-04-01 "Lodowe piekło" autora Mitchella Zuckoffa jest przedstawieniem historii trzech katastrof lotniczych, które wydarzyły się jesienią w latach 40. XX w. na terenie Grenlandii.
Jest to opowieść o ludziach, którzy przeżyli katastrofę lotniczą nad Grenlandią i udało się im przetrwać w trudnych do wyobrażenia dla zwykłego śmiertelnika warunkach. W trzech katastrofach lotniczych następujących po sobie kolejni piloci i ekipy ratowników, poszukujący swoich kolegów stawali się ofiarami bezlitosnej przyrody. Przyrody bardzo surowej i bezwzględnej w walce ze wszystkim, co znalazło się na jej terenie. W listopadzie 1942 na Grenlandii w krótkim odstępie czasu rozbijają się trzy samoloty wojskowe. Dwa z nich to samoloty armii USA - samolot transportowy C-53 McDowella, niedawno oddany do służby egzemplarz B-17 "Latająca forteca" o nazwie kodowej PN9E Montverdego oraz kanadyjski bombowiec A-20. Na ratunek rozbitkom wyruszył kolejny samolot rozpoznawczy "Grumman Duck" zwany Lodową Kaczką z doświadczonymi pilotami w akcjach ratunkowych na Grenlandii. Niestety po kilku udanych akcjach ratowniczych załoga i uniwersalny samolot rozpoznawczy - "Grumman Duck" Lodowa Kaczka giną bez wieści.
Jak twierdzą znawcy tematu pogoda trwająca na Grenlandii ma bezpośredni wpływ na pogodę nad Wyspami Brytyjskimi, dlatego też obserwacja meteorologiczna na tym rejonie ułatwiłaby znacznie przygotowywanie operacji Luftwaffe do nalotów na Wielką Brytanię. Niezwykle znaczącym walorem Grenlandii w tamtym czasie był fakt, że znajdowała się tam jedyna na świecie czynna i eksploatowana przez USA kopalnia kriolitu. Ten rzadki minerał o śnieżno białym kolorze był niezbędnym składnikiem aluminium, który był wykorzystywany do pokrywania kadłubów samolotów. Zajęcie obszaru Grenlandii przez wojska III Rzeszy mogłoby mieć wyjątkowo niekorzystny dla aliantów wpływ na przebieg II wojny światowej w Europie i być może na całym świecie. Dlatego też powstała Straż Grenlandzka, wywodząca się z amerykańskiej Straży Wybrzeża mająca za zadanie ochronę tych ważnych strategicznie terenów.
Akcja książki przeplata między sobą dwa okresy, historyczny oraz teraźniejszy. Okres historyczny jest opisem tragicznych wydarzeń przełomu lat, 1942/43 czyli wydarzeń II wojny światowej na Grenlandii. Autor w niezwykle ciekawy sposób opisuje czas i miejsca wydarzeń po katastrofach samolotów, poznajemy uczestników wydarzeń, opis poszczególnych postaci. Dowiadujemy się o niektórych faktach, jakie zostały ujawnione przez uczestników wydarzeń na Grenlandii. Relacjonuje w książce dramatyzm tamtych dni, przeraźliwe zimno, potworny głód, poczucie całkowitej porażki. Poznajemy niezwykle silną wieź między uczestnikami tragedii. Solidarność w nieszczęściu, dzielenie się żywnością, wzajemne dbanie o siebie jak również dużą siłę pokonywania trudności. Dowiadujemy się jak wyglądały akcje ratownicze, sposoby nawiązywania kontaktu z rozbitkami, udzielanie pomocy jak również elementy tragiczne, czyli śmierć uczestników katastrofy. Książkę można zaliczyć do kategorii, dokumentu, literatury faktu i reportażu. Zawiera dużą ilość odnośników do dokumentów historycznych. Sam opis dramatycznych wydarzeń, jakie musieli przeżyć bohaterowie książki jest bardzo sugestywny, trudno sobie wyobrazić ile można znieść bólu i cierpienia, aby przeżyć, znieść koszmar.
Okres teraźniejszy opisuje przygotowania ekspedycji na Grenlandię w celu odszukania szczątków ofiar załogi samolotu i rozbitej maszyny. Mitchell Zuckoff autor książki jest również uczestnikiem wyprawy poszukiwawczej na Grenlandię i narratorem zdarzeń. Opisuje problemy ze zdobyciem pieniędzy na wyprawę, poszukiwanie sponsorów i przekonywanie o sensowności odbycia takiej wyprawy. Wyprawa w końcu dochodzi do skutku, lecz pojawiają się problemy na miejscu. Zabrany sprzęt nie działa a warunki atmosferyczne krzyżują plany. W ostatnim momencie wyjaśnia się sens wyprawy.
Bardzo dobrze napisana książka, ciekawa, dająca do myślenia. Okładka ciekawie zilustrowana oddająca klimat jej zawartości.
Książkę wydało Wydawnictwo Znak Literanova.
Polecam, Zdzisław Ruszkowski.

 

Grenlandia nie ma sensu" / Lodowe piekło – Mitchell Zuckoff/

2019-02-15 Arktyka to bezlitosny wróg. Walczy z tobą każdą bronią, jaką ma pod ręką, atakuje bez ostrzeżenia, a najmocniej uderza wówczas, gdy wydaje ci się, że już ją pokonałeś. /Balchen/

Czy kogoś dziwi, że Grenlandia jest wciąż głodna? Że pożera zapuszczających się na nią śmiałków, by uwięzić ich na wieczność w swoich trzewiach?Grenlandia to przecież skuta lodem, zatopiona w ponurych granatach, szarości i oślepiającej bieli, pustynia. Przestrzeń niezdolna do tego by ożyć. Jak bezwzględna strażniczka więc zazdrośnie pilnuje upolowanych „skarbów" - skrawków życia w swoim jałowym łonie. Człowiek, jego śmieszne dokonania i - nawet bezgraniczna - chęć przetrwania nie robią na niej wrażenia, nikt nie jest bowiem w stanie mierzyć się z jej kaprysami. Doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że w tej grze to ona rozdaje karty.

O tym, że nie ma żartów z siłami natury, przekonali się żołnierze, którzy podczas II wojny światowej utknęli w sercu tego lodowego piekła. Samolot C-53 rozbił się dosyć pechowo, pośród lodowych rozpadlin, niwecząc tym samym szanse rozbitków (wszyscy przeżyli) na podjęcie jakiejkolwiek próby wydostania się z pękniętego wraku. Rozpadliny bowiem to ukryte pod cienką warstwą zdradliwego lodu niebezpieczne pułapki. Wiele z tych niewidocznych, ukrytych pod śniegiem, „pomostów" może nie utrzymać ciężaru człowieka, który runie w przepaść, wprost w paszczę piekła. Uwięzieni na niewielkim obszarze rozbitkowie, cudem przetrwali aż 148 dni. Prawie każdą szansę na ratunek niszczyła pogoda lub inne niespodziewane wypadki. Np. na pomoc żołnierzom ruszył między innymi B-17, który niestety także się rozbił i członków jego załogi również trzeba było ratować. Na przestrzeni blisko 5 miesięcy odbywały się kolejne i kolejne nieudane (lub tylko częściowo udane) wyprawy ratunkowe. Dla wielu uczestniczących w nich ochotników, pragnących ocalić kolegów, kilka z nich okazało się niestety ostatnimi misjami. Podczas jednej z nich zaginął także samolot Grumman Duck. I to właśnie ta maszyna stała się przyczyną dla której historia rozbitków znalazła współcześnie swoją kontynuację. Zuckoff w swojej książce przeplata zdarzenia z okresu wojny ze swoją własną historią - zabiera nawet czytelnika w podróż na współczesną Grenlandię. Wraz z grupą śmiałków, w 2012 roku, dziennikarz wziął bowiem udział w wyprawie mającej na celu odnalezienie wraku „kaczki" i sprowadzeniu, spoczywających w lodowym grobie bohaterów do domu.

To z czym spotykamy się w Lodowym piekle to dwa wymiary różnych, ale mających wiele wspólnego zdarzeń. Chociaż rozgrywają się w różnych planach czasowych mają podobny wydźwięk. Na pierwszy plan wysuwa się w nich majestatyczna Grenlandia, która - jak się szybko okazuje - mimo upływu lat nie straciła niczego ze swojego zimnego, drapieżnego uroku. Nadal trzeba się z nią liczyć, może bowiem zabić chcących mierzyć się z nią "zuchwalców" w każdej sekundzie. Wyspa ta wciąż stanowi więc fenomenalną mieszankę piękna i śmierci. Poza tym z obu opowieści płynie pewien morał: o tym kim - my ludzie - jesteśmy, decyduje nasz upór, motywacja i wewnętrzna siła, dzięki której możemy pokonać wszystkie przeciwności.

Bohaterowie wstrząsającej, wojennej historii przetrwali narastającą beznadzieję, czując jak co dzień ulatuje z nich życie, świadomi własnej bezsilności. Przeżyli mimo bolesnych odmrożeń, głodu i doprowadzającej do obłędu monotonii. Książka Zuckoffa daje więc świadectwo ich niezwykłej odwadze i bohaterstwu. Jednak w moim odczuciu przedstawione tutaj postacie są zbyt kryształowe. Przyszło mi do głowy, że uczestnicy tych wydarzeń zawarli jakiś pakt, w imię, którego niektóre sprawy pozostawili za sobą, na Grenlandii i honorowo strzegli ich tajemnicy. Zastanowiło mnie także, na ile fakty do których autor uzyskał dostęp są "wybrane", tak by ukazywać moralne zwycięstwo, być sztandarowym przykładem lojalności i braterstwa, tak by kształtować i motywować. Zresztą może niektóre fakty słusznie zostały przemilczane - przecież świat nadal potrzebuje historii, które potrafią obudzić w ludziach wiarę w drugiego człowieka.

Mitchell Zuckoff, jako dziennikarz śledczy wykonał kawał dobrej roboty przekopując się przez dokumentacje, wywiady, raporty i wycinki prasowe - po prostu przeanalizował wszystko, co wpadło mu w ręce, a dotyczyło tej sprawy. Poza tym Zuckoff na własnej skórze posmakował pieszczot lodowej wysypy, dzięki czemu jego opisy jej zimnego okrucieństwa są bardzo wiarygodne. Do tak wielkiego wysiłku zdolny jest tylko człowiek z pasją i naprawdę należy mu się za to ogromny szacunek. Niestety nie wszystko jednak wyszło mu dobrze. Historia, którą opisał jest owszem porywająca, sposób w jaki to zrobił - już niestety nie. Autor włożył w opracowanie materiałów do książki naprawdę mnóstwo pracy, dlaczego więc nie poświęcił go więcej na doszlifowanie tekstu? Nie nasączył go emocją, tym samym pozbawił niektóre wydarzenia dramatyzmu, a postacie życia. Poniekąd właśnie to spowodowało, że bohaterowie, którzy przecież byli kiedyś ludźmi z krwi i kości i stali się symbolami męstwa i odwagi, tutaj wypadają „papierowo" i aż przykro mi to pisać: nijako... Lekturę uprzykrzył dodatkowo nadmiar detali. W oczy rzucają się np. powtórzenia i nadmiernie skrupulatne opisy wyglądu postaci (i to serwowane czytelnikowi ciurkiem): wzrost, waga, kolor oczu, włosów, kształt nosa, podbródka i szczęki... Za dużo i zbyt nużąco. Przecież także literaturę faktu można napisać tak, by czytelnik nie był w stanie się od niej oderwać. A ta nie wiedzieć czemu, niestety do nich nie należy. Skłamałbym jednak, gdybym napisała, że w tekście nie pojawiają się lepsze momenty. Odnajdziemy tutaj także fragmenty, w których autor pokazał, że naprawdę potrafi pisać. Jest w nich dowcip, ironia i lekkość. Głównie pojawiają się one w rozdziałach opisujących wyprawę z 2012 roku. Odniosłam wrażenie, że Zuckoff nie chciał „skalać" tekstów dotyczących tragicznych katastrof (1942) jakimś nietaktem i z tego powodu przedstawił je w surowej formie - tak jakby oddawał hołd temu, co przeszli żołnierze. Nawet jeśli taka była jego intencja, nie ratuje ona czytelnika przed znużeniem. Na szczęście Lodowe piekło podzielono na krótkie rozdzialiki, które dają chwile wytchnienia i pozwalają poukładać sobie w głowie informacje.

Mimo wszystko Lodowe piekło to pozycja godna polecenia. Powinna szczególnie przypaść do gustu osobom, które pasjonują się II wojną światową i pragną odkrywać kolejne jej tajemnice. Każdy kto sięgnie po tę książkę, powinien jednak przygotować się na to, że momentami tekst nabiera bardzo podręcznikowego charakteru. Na szczęście Zuckoff zafundował nam także trochę różnych ciekawostek, które umilą czytanie. Wątpię, by komukolwiek od tak przyszło do głowy dlaczego (i że w ogóle) zlodowaciała pustynia była podczas wojny bardzo ważnym punktem strategicznym. Dowiemy się także m.in. kto wpadł na absurdalny pomysł, by nazwać tę ziemię „zieloną wyspą" i dlaczego było to jedne z perfidniejszych i skutecznych zagrań marketingowych wszech czasów.

Nie sposób przejść obok tej książki obojetnie

2019-02-14 W powieści "Lodowe piekło" Mitchella Zuckoffa została opowiedziana historia oparta na prawdziwych wydarzeniach, jakie rozegrały się podczas II wojny światowej na niedostępnej i bezlitosnej dla człowieka Grenlandii, gdzie grubość pokrywy lodowej sięga 3 kilometrów, a przeżycie zimy wydaje się nieosiągalne dla zwykłego śmiertelnika. Tymczasem okazuje się, że możliwości człowieka są przeogromne, a losy niezbadane.
Podczas lotu samolot z pięcioma osobami na pokładzie z nieznanych przyczyn rozbija się na ogromnym lodowcu. Na ratunek wyrusza ekipa składająca się z 9 osób i niestety... także ulegają wypadkowi. Podobny los spotyka kolejnych śmiałków spieszących na ratunek przyjaciołom. Opowieść wydaje się nieprawdopodobna, ale pamiętajmy, że wydarzyła się naprawdę.
Autor jest osobą, która około 70 lat po opisanych katastrofach lotniczych brała udział w poszukiwaniach wraków samolotów oraz szczątków ludzkich. Ekspedycja była bardzo kosztowna, a przygotowania do niej trwały całymi miesiącami.
Czy zakończyła się sukcesem? Otóż tak, choć była to w dużej mierze kwestia przypadku.
Muszę podkreślić, że jest to powieść, która zaciekawiła mnie już od pierwszych stron. Barwnie przedstawiona historia lotników, cechujących się nie tylko wytrwałością, ale też solidarnością i poświęceniem dla towarzyszy niedoli robi ogromne wrażenie.
Autor przywołał w niej wydarzenia z życia poszczególnych bohaterów, co świadczy o dużej dbałości o szczegóły. Nie bez powodu zamieścił także liczne opisy sprzętu lotniczego i geologicznego wykorzystywanego podczas wyprawy poszukiwawczej, dzięki temu opis jest bardziej realistyczny i oddziałuje na wyobraźnię.
Dodatkowym atutem są zdjęcia dokumentalne, a jest ich w książce niemało.

"Lodowe piekło" Mitchella Zuckoffa to książka, przy której nie sposób przejść obojętnie.

 

Powiedz, co sądzisz o tej książce

Dodaj recenzję+

Komentarze

Podziel się opinią z innymi czytelnikami i fanami księgarni.