Moje szczęśliwe wyspy Magdalena Zawadzka Książka
zamówień od 99 zł
Punkt GLS
Kurier GLS
Kurier GLS
12,99 zł
od 99 zł 0 zł
od 149 zł 0 zł
od 99 zł 0 zł
od 149 zł 0 zł
od 99 zł 14,99 zł
od 149 zł 0 zł
Kurier Poczta Polska
od 99 zł 16,99 zł
od 149 zł 0 zł

Poczta Polska
Żabka
od 99 zł 11,99 zł
od 149 zł 0 zł
* Płatność przy odbiorze + 5 zł
| Wydawnictwo: | Marginesy |
| Rodzaj oprawy: | Okładka broszurowa ze skrzydełkami |
| Wydanie: | pierwsze |
| Liczba stron: | 336 |
| Format: | 165x235mm |
| Rok wydania: | 2020 |
Zainspiruj się podobnymi wyborami
Podobne do Moje szczęśliwe wyspy
O książce Moje szczęśliwe wyspy
Tytułowe „szczęśliwe wyspy” to nie tylko wyspy na całej kuli ziemskiej, które Magdalena Zawadzka – pełna pasji podróżniczka – odwiedzała. Wyspy szczęścia to bezpieczne przystanie, wspomnienia, chwile dobre i złe. Te, które zostały w pamięci na zawsze. To ludzie, czasy, przedmioty, miejsca, które stały się bezpiecznym schronieniem w pamięci. To opowieści o dawnym przyblokowym podwórku i dziecięcych zabawach, wspomnienie podróży, miejsc, dawnego smaku chleba i truskawek. To anegdoty związane z ludźmi, sprawami i historiami do których dzisiaj, tak jak aktorka lubimy powracać jak do bezpiecznej przystani. Magdalena Zawadzka – urodziła się 29 października 1944 roku w Filipowicach. Po wojnie mieszkała z rodzicami w Szczecinie, bo za działalność w AK w czasie wojny, szczególnie za udział w Powstaniu Warszawskim, jej ojciec wraz z rodziną został zmuszony do opuszczenia Warszawy. Kilka lat później Zawadzcy wrócili do stolicy i zostali tu już na zawsze. W 1973 roku została żoną Gustawa Holoubka, wspaniałego aktora, któremu partnerowała w filmie i na scenie. Po jego śmierci w marcu 2008 roku napisała opowieść o ich wspólnym bardzo szczęśliwym i spełnionym życiu, która stała się bestsellerem 2012 roku. Opiekę literacką nad książką objęła Zofia Turowska, biografistka i pisarka. Za wieloletnią pracę i wielkie zasługi Magdalena Zawadzka została odznaczona w 2003 roku Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, a w 2014 roku Złotym Medalem Zasłużony Kulturze Gloria Artis. W wydawnictwie Marginesy ukazały się dwie jej książki: Gustaw i ja oraz Taka jestem i już!Szczegółowe informacje na temat książki Moje szczęśliwe wyspy
| Wydawnictwo: | Marginesy |
| EAN: | 9788365586551 |
| Autor: | Magdalena Zawadzka |
| Rodzaj oprawy: | Okładka broszurowa ze skrzydełkami |
| Wydanie: | pierwsze |
| Liczba stron: | 336 |
| Format: | 165x235mm |
| Rok wydania: | 2020 |
| Data premiery: | 2017-04-06 |
| Podmiot odpowiedzialny: | Wydawnictwo Marginesy Sp. z o.o Mierosławskiego 11a 01-527 Warszawa PL e-mail: [email protected] |
Inni klienci wybierają również
Inne książki Magdalena Zawadzka
Inne książki z kategorii Biografie i wspomnienia
Oceny i recenzje książki Moje szczęśliwe wyspy
Pomóż innym i zostaw ocenę!
Ta książka tej najsympatyczniejszej aktorki w Polsce jest taka jak tytuł: mówi o szczęściu i o wyspach. Nie jest to autobiografia wiekopomna, taka, która opowiada o sprawach ponadosobistych, jak chociażby autobiografia męża pani Zawadzkiej, Gustawa Holoubka. Ta książka jest prywatna, subiektywna i bardzo przyjemna. Przeczytałam ją jednym tchem i dała mi ona wiele radości czytelniczej, a zapewniam, że ostatnio niewiele książek mi tę radość daje. Autorka mówi o różnych rzeczach nie w porządku chronologicznym, ale tematycznym. Opowiada o domu, o zabawkach, o PRLu, o modzie, o szkle, o podwórku, gdzie bawił się syn, o spotkaniach ze słynnymi aktorami, o pracy męża, o życiu już jako wdowy, o miłych przyjemnościach, jakie daje wyjazd na słoneczne wyspy z przyjaciółkami itd itp. Temat pani Zawadzkiej się nie kończy, a jej opowieści są naprawdę ciekawe. Wszystko okraszone jest mnóstwem zdjęć z prywatnego albumu aktorki albo ze zbiorów innych.Co jeszcze można powiedzieć o tej miłej książce? Ważny jest język książki: przystępna, ale piękna polszczyzna, jasne mówienie o tym, o czym się chce powiedzieć. Widać, że można mówić o życiu prywatnym bez nachalnego naruszania prywatności. Znów przypomina mi się autobiografia Gustawa Holoubka, który w ogóle o współczesności nie mówił, zatrzymał się na czasach powojennych. Co nieco o pracy w teatrze dowiedziałam się z wywiadu-rzeki z Piotrem Fronczewskim. Jak widać w tym małżeństwie to pani Magda potrafiła z uśmiechem mówić o codzienności, o uczuciach, o wspomnieniach.Wspomnienia pani Magdaleny są prywatne, ale jednocześnie są uniwersalne, bo dotyczą tej Polski, która minęła wraz z 89 rokiem. Autorka wspomina różne przedmioty dobrze znane w PRLu, np. siatkę, perfumy 'Być może' itd. Mówi też o tym, co w tamtych czasach było dobrego, czym styl życia się różnił od tego teraz, co zabrała nam nowoczesność, że na przykład zabrała dzieciom wspólne zabawy na podwórku, że odizolowała wszystkich od wszystkich, że wprowadziła stylistów zamiast wymyślanie ubrań i przerabianie ich. Ale że pozwoliła na zwiedzanie świata, na wycieczki i otwarcie na zewnątrz.I chyba pani Zawadzka jest taką aktorką, taką kobietą, która zawsze jest sobą. Jest znana wszystkim Polakom, jest słynna, a jednocześnie uosabia w sobie miłość, wierność i uczciwość małżeńską, pogodę ducha i pogodne wdowieństwo... Bo chyba wszyscy stawiali Ją sobie za przykład kogoś, kto potrafi pogodzić i życie, i rodzinę, i karierę. Z tej książki wyłoniła się też kobieta z wielką gracją, czarem osobistym i potrafiąca cieszyć się pięknem świata, ale z umiarem i z klasą.Bardzo fajna książka na wakacje. Cieszę się, ze ją przeczytałam, a autorce życzę pomysłu na bloga, bo byłby naprawdę czytany!
Ta książka tej najsympatyczniejszej aktorki w Polsce jest taka jak tytuł: mówi o szczęściu i o wyspach. Nie jest to autobiografia wiekopomna, taka, która opowiada o sprawach ponadosobistych, jak chociażby autobiografia męża pani Zawadzkiej, Gustawa Holoubka. Ta książka jest prywatna, subiektywna i bardzo przyjemna. Przeczytałam ją jednym tchem i dała mi ona wiele radości czytelniczej, a zapewniam, że ostatnio niewiele książek mi tę radość daje. Autorka mówi o różnych rzeczach nie w porządku chronologicznym, ale tematycznym. Opowiada o domu, o zabawkach, o PRLu, o modzie, o szkle, o podwórku, gdzie bawił się syn, o spotkaniach ze słynnymi aktorami, o pracy męża, o życiu już jako wdowy, o miłych przyjemnościach, jakie daje wyjazd na słoneczne wyspy z przyjaciółkami itd itp. Temat pani Zawadzkiej się nie kończy, a jej opowieści są naprawdę ciekawe. Wszystko okraszone jest mnóstwem zdjęć z prywatnego albumu aktorki albo ze zbiorów innych.Co jeszcze można powiedzieć o tej miłej książce? Ważny jest język książki: przystępna, ale piękna polszczyzna, jasne mówienie o tym, o czym się chce powiedzieć. Widać, że można mówić o życiu prywatnym bez nachalnego naruszania prywatności. Znów przypomina mi się autobiografia Gustawa Holoubka, który w ogóle o współczesności nie mówił, zatrzymał się na czasach powojennych. Co nieco o pracy w teatrze dowiedziałam się z wywiadu-rzeki z Piotrem Fronczewskim. Jak widać w tym małżeństwie to pani Magda potrafiła z uśmiechem mówić o codzienności, o uczuciach, o wspomnieniach.Wspomnienia pani Magdaleny są prywatne, ale jednocześnie są uniwersalne, bo dotyczą tej Polski, która minęła wraz z 89 rokiem. Autorka wspomina różne przedmioty dobrze znane w PRLu, np. siatkę, perfumy 'Być może' itd. Mówi też o tym, co w tamtych czasach było dobrego, czym styl życia się różnił od tego teraz, co zabrała nam nowoczesność, że na przykład zabrała dzieciom wspólne zabawy na podwórku, że odizolowała wszystkich od wszystkich, że wprowadziła stylistów zamiast wymyślanie ubrań i przerabianie ich. Ale że pozwoliła na zwiedzanie świata, na wycieczki i otwarcie na zewnątrz.I chyba pani Zawadzka jest taką aktorką, taką kobietą, która zawsze jest sobą. Jest znana wszystkim Polakom, jest słynna, a jednocześnie uosabia w sobie miłość, wierność i uczciwość małżeńską, pogodę ducha i pogodne wdowieństwo... Bo chyba wszyscy stawiali Ją sobie za przykład kogoś, kto potrafi pogodzić i życie, i rodzinę, i karierę. Z tej książki wyłoniła się też kobieta z wielką gracją, czarem osobistym i potrafiąca cieszyć się pięknem świata, ale z umiarem i z klasą.Bardzo fajna książka na wakacje. Cieszę się, ze ją przeczytałam, a autorce życzę pomysłu na bloga, bo byłby naprawdę czytany!