Król tanga
Sylwia Trojanowska
Książka
zamówień od 99 zł
Ciesz się darmową dostawą i korzystaj z okazji tylko dla klubowiczów.
od 99 zł
tylko dla klubowiczów
Art Ladies za 1 zł
| Wydawnictwo: | Marginesy |
| Rodzaj oprawy: | Okładka broszurowa ze skrzydełkami |
| Wydanie: | 1 |
| Liczba stron: | 336 |
| Rok wydania: | 2026 |
Kup w zestawie
O książce Król tanga
Poruszająca, oparta na faktach opowieść o talencie, który wynosi człowieka wysoko, wielkiej samotności i miłości silniejszej niż śmierć. Kiedy Tadeusz Miller przyjechał do Szczecina, był jednym z wielu, którzy na Ziemiach Zachodnich szukali nowego początku. Zwyczajny człowiek z niezwyczajnym talentem. Marzył o scenie i o tym, by jego głos coś znaczył. Ale był rok 1946. Wtedy marzenia ustępowały miejsca codziennej walce o chleb, o dach nad głową, i wytchnieniu od wojennych wspomnień. Jednak dzięki zdolnościom wokalnym, uporowi i odrobinie szczęścia Tadeusz Miller stał się gwiazdą radia i zaczął śpiewać dla tysięcy ludzi. Zyskał przydomek króla tanga. W tym wszystkim wspierała go największa miłość jego życia – żona Luna. To ona dodawała mu odwagi, gdy tracił wiarę. To ona stała za nim murem w chwilach próby. Tadeusz Miller zdobywał kolejne szczyty. Audycje, płyty, koncerty… Wtedy jednak los postanowił odwrócić kartę. __ To jedna z tych powieści, których nie sposób odłożyć, a która po lekturze jeszcze na długo pozostaje w pamięci. Historia niezwykle uzdolnionego człowieka, który w zderzeniu z brutalnością wojny musiał odłożyć marzenia na bok, by przeżyć. Opowieść o nowych początkach, miłości, ciężkiej pracy i o tym, że los bywa okrutny, a życie nieprzewidywalne. O determinacji, talencie, który potrafi dodać skrzydeł, i sile muzyki, która trwała na przekór okolicznościom. Marta Mrowiec-Wilk Opowieść o wielkiej pasji i ogromnej odwadze, której scenerię tworzy powojenny, budzący się do życia Szczecin – nieznany, niebezpieczny i pełen pułapek. Ale też dający nadzieję i szansę ludziom takim jak Tadeusz Miller – szukającym normalności i pragnącym tylko jednego: żyć dalej. Autorka przywraca pamięć o tym niezwykłym człowieku, który swoim śpiewem sprawiał, że zapominało się o zrujnowanych ulicach czy trudach codzienności i choć przez jedną błogosławioną chwilę wierzyło, że wkrótce będzie lepiej. Urszula Pawlik Pisarstwo Sylwii Trojanowskiej niezmiennie urzeka subtelnością i wyczuleniem na detale. W tej opowieści nawet najcichsze emocje wybrzmiewają z niezwykłą siłą. Dużo tu wrażliwości, która potrafi ocalić człowieka choćby tylko – a może aż – w czyjejś pamięci. Joanna Chrzanowska, @pani jo_asiaSzczegółowe informacje na temat książki Król tanga
| Wydawnictwo: | Marginesy |
| EAN: | 9788368753387 |
| Autor: | Sylwia Trojanowska |
| Rodzaj oprawy: | Okładka broszurowa ze skrzydełkami |
| Wydanie: | 1 |
| Liczba stron: | 336 |
| Rok wydania: | 2026 |
| Data premiery: | 2026-05-20 |
| Podmiot odpowiedzialny: | Wydawnictwo Marginesy Sp. z o.o Mierosławskiego 11a 01-527 Warszawa PL e-mail: [email protected] |
Podobne do Król tanga
Inne książki Sylwia Trojanowska
Inne książki z kategorii Biografie i wspomnienia
Oceny i recenzje książki Król tanga
Pomóż innym i zostaw ocenę!
Brak wiary we własne możliwości sprawia, że rezygnujemy z marzeń, zanim zdążymy je spełnić. Na szczęście czasami pojawia się obok nas ktoś, kto dostrzega w nas więcej, niż sami jesteśmy w stanie zobaczyć. Ta myśl towarzyszyła mi podczas lektury „Króla Tanga” Sylwii Trojanowskiej. Jest mi szczególnie bliska, ponieważ to właśnie mój mąż zachęcił mnie do rozpoczęcia działalności recenzenckiej. Od początku naszego związku wspiera mnie na każdym kroku, nie tylko wtedy, gdy brakuje mi pewności siebie, ale również w codziennych wyzwaniach i realizacji kolejnych pomysłów. Dlatego najmocniej poruszyła mnie nie sama historia Tadeusza Millera, przywracająca pamięć o człowieku, o którym dziś pamięta niewielu, mimo że po wojnie był jedną z największych gwiazd polskiej estrady, lecz opowieść o Lunie i jej niezłomnej wierze w męża. Dla mnie „Król Tanga” to nie tylko historia o muzyce i karierze. To również obraz trudnej, powojennej rzeczywistości. Autorka pokazuje Szczecin lat 40 w sposób realistyczny i bez upiększeń. Czuć w tym opisie zarówno nadzieję na nowy początek, jak i ciężar wspomnień oraz niepewność przyszłości. Dzięki temu historia Tadeusza Millera staje się czymś więcej niż biografią artysty, jest też opowieścią o ludziach próbujących odnaleźć swoje miejsce w świecie, który dopiero powstaje po wojennej tragedii. Pełnym strachu, samotności, nieufności oraz tęsknoty, w którym każdy walczy o godne życie i lepszą przyszłość. Tadeusz Miller okazuje się być postacią pełną sprzeczności, człowiekiem z marzeniami i talentem, ale też słabościami i wątpliwościami. Wojna odebrała mu młodość i spokój, a późniejsza popularność to dla niego wyzwanie, które także musi opanować. Losy tego artysty czytałam z dużym zainteresowaniem, ale to Luna skradła moje serce. Odnalazłam w niej też cząstkę samej siebie. Dla Tadeusza była nie tylko żoną, lecz także przyjaciółką i największym wsparciem. Wierzyła w niego, nawet gdy on sam w siebie wątpił. Mam wrażenie, że bez niej jego sukces byłby trudniejszy do osiągnięcia. Ich relacja przypomina mi związki, które znam osobiście – pary, które przeżyły razem wiele lat, a mimo to zachowują czułość, szacunek i serdeczność. Takie związki pokazują, że prawdziwą bliskość buduje się każdego dnia, nie wielkimi gestami, lecz wzajemną troską, obecnością i wierną miłością. Choć momentami miałam wrażenie, że Luna bardziej troszczy się o Tadzia niż o siebie, a on nie zawsze dostrzega ogrom jej poświęcenia, a w pewnym momencie życia rani ją w sposób zaskakujący, jak na człowieka deklarującego tak wielką miłość, trudno nie podziwiać siły jej oddania i niezłomnego wsparcia ukochanego. Warto podkreślić, że autorka z dużą wrażliwością kreśli portrety wszystkich bohaterów. Każda postać jest pełna realizmu, z własnymi słabościami, marzeniami i życiowymi doświadczeniami. Czytając notę odautorską oraz poznając prawdziwe osoby i wydarzenia, które zainspirowały tę historię, miałam wrażenie, że każda z nich zasługuje na własną powieść. Ich losy są tak bogate i fascynujące, że można by je śledzić od dzieciństwa, przez wojenne trudności, aż po ostatnie lata życia. Po zakończeniu lektury miałam ochotę poszukać nagrań Tadeusza Millera i dowiedzieć się o nim więcej. To dla mnie najlepszy dowód na to, że Sylwia Trojanowska wykonała świetną pracę. „Król tanga” jest opowieścią o miłości, poświęceniu i sile relacji międzyludzkich, zawierającą uniwersalne i ponadczasowe przesłanie. Polecam ją wszystkim miłośnikom powieści inspirowanych prawdziwymi wydarzeniami oraz tym, którzy lubią odkrywać mniej znane karty polskiej historii. Warto wspomnieć, że książka posiada nie tylko piękną okładkę, ale została wzbogacona o notę biograficzną, informacje dotyczące upamiętnienia artysty, dyskografię, archiwalne zdjęcia oraz komentarz autorki.
Czy wiecie, kim był Tadeusz Miller? No proszę, ręka w górę... Nie widzę lasu dłoni. Nie załamujcie się – ja ze wstydem muszę przyznać, że też o nim nie wiedziałem. W końcu nie wszystko muszę wiedzieć, bo to po prostu ludzka niemożliwość. To teraz drugie pytanie: wiecie, kim był Mieczysław Fogg i czy potraficie wymienić chociaż jeden jego przebój? A, tu już znacznie lepiej! Piosenkarz, którego kariera artystyczna rozpoczęła się w okresie międzywojennym i trwała przez kilka dziesięcioleci po II wojnie światowej. Jego najbardziej znane utwory to: Tango milonga, To ostatnia niedziela, Jesienne róże, Pierwszy siwy włos, Mały biały domek... Wystarczy, wystarczy! No to następne pytanie: a wiecie, że Tadeusz Miller śpiewał te same piosenki i tanga co Fogg? Był nieco młodszy, a po II wojnie światowej wraz z żoną Luną wyjechał z Warszawy najpierw do Koszalina, a potem do Szczecina, gdzie pracował w Radiu Szczecin. To tam próbował – dzięki wsparciu swojej ukochanej żony, która poświęciła dla swojego „Tadeuszka” całe życie – wystartować na nowo, śpiewać na scenach by osiągnąć sławę. Nagrał nawet płyty dla poznańskiego wydawnictwa muzycznego Mewa. Była to pierwsza prywatna wytwórnia płytowa w powojennej Polsce, działająca w latach 1945–1949 w Poznaniu przy ul. Kościelnej 17, założona pod koniec 1945 roku przez poznańskiego inżyniera chemika, Mieczysława Wejmana. Czy wiecie, że zdarzało się, iż mylono go z Foggiem, nawet w zapowiedziach radiowych? Swoim głosem porywał słuchaczy, był bożyszczem kobiet, ale do bólu wiernym swojej Lunie. Chociaż z kart książki można wyczytać, że kiedy tylko mógł, zdradzał żonę z muzyką, której był absolutnym niewolnikiem. Zresztą potrafił się w niej tak zatracić, że zapominał o tej, która nieustannie utwierdzała go w przekonaniu, że zostanie wielkim artystą. Niestety życie lubi pisać własne scenariusze, a najbardziej kocha odwracać dobre karty… To świetnie napisana książka Sylwii Trojanowskiej, autorki którą bardzo lubię czytać i z przyjemnością sięgam po każdą jej premierową powieść. „Króla tanga” połyka się błyskawicznie, ponieważ pisarka z biografii Millera stworzyła zbeletryzowaną opowieść o losach Luny, Tadeusza oraz najbliższych im osób. Powieść została napisana niczym dramat teatralny gotowy do wystawienia na scenie. To nieustające dialogi z niewielką ilością didaskaliów oraz fragmentami listów. Wszystko, co potrzebne, by zrozumieć losy tej miłującej się pary, ich radości i problemy, zawarte jest w ich rozmowach oraz dialoga z innymi bohaterami. To niełatwa sztuka. Książka przedstawia nie tylko losy głównych bohaterów, ale rysuje też plastyczny obraz Szczecina, który przez wielu tuż po wojnie był określany mianem „Dzikiego Zachodu”. Nocne strzelaniny, trup ścielący się gęsto… to ofiary walk między różnymi grupami szabrowników, niemieckich dywersantów, ale także Niemców, którzy chcieli odzyskać mienie tracone w ułamku sekundy przy wysiedleniach. Do tego dochodzi milicja mająca sporo za uszami oraz podchmielone sfory czerwonoarmistów, którzy nie licząc się z nikim kradli, mordowali, gwałcili i urządzali rajdy samochodowe pod wpływem alkoholu. Zresztą ten ostatni wątek będzie miał decydujące znaczenie w życiu naszych bohaterów. Brakuje tylko dołączonej do książki, mocno trzeszczącej płyty z piosenkami śpiewanymi przez Tadeusza Millera, by jeszcze bardziej wprowadzić się w nastrój tej historii. Chociaż bez trzasków można po prostu sięgnąć po nagrania znajdujące się na Spotify. Ja tak zrobiłem… I szczerze polecam! Przy pisaniu tej recenzji również słuchałem nagrań tego zapomnianego piosenkarza ze Szczecina.
