Chemik - Stephenie Meyer | okładka
Edipresse Polska

Chemik Stephenie Meyer

Broszurowa ze skrzydełkami
Wydanie: pierwsze

Pierwsze wydanie: 2017-04-11

ISBN: 978-83-794-5755-7
EAN: 9788379457557
Tytuł oryginalny: The Chemist
Liczba stron: 568
Wydawnictwo: Edipresse Polska
Format: 135x210mm
Cena katalogowa: 39,90 zł
Tłumaczenie: Anna Klingofer
Rok wydania: 2017

39,90 zł 22,99 zł

Oszczędzasz 16,91 zł
-42 %
Zamówienie wyślemy 2019-12-09 Punkty stacjonarne odbioru książek Znak

Kup w pakiecie

Kupuj więcej i oszczędzaj

+
=

84,80 zł 47,99 zł

oszczędzasz: 36,81 zł
-43 %
Do koszyka
+
=

42,89 zł 25,98 zł

oszczędzasz: 16,91 zł
-39 %
Do koszyka
+
=

79,80 zł 46,93 zł

oszczędzasz: 32,87 zł
-41 %
Do koszyka
+
=

77,80 zł 45,73 zł

oszczędzasz: 32,07 zł
-41 %
Do koszyka

Opis

Powiedzmy, że nazywa się Alex. Tożsamość i imiona zmienia jak rękawiczki – pracuje dla amerykańskiej agencji rządowej, która jest tak tajna, że nawet nie ma nazwy.
Alex zajmowała się przygotowywaniem substancji pomagających śledczym wydobywać zeznania od podejrzanych. Określenie nowoczesne metody tortur byłoby tu na miejscu…

Po zamachu na życie Alex, w którym ginie jej przyjaciel i zarazem współpracownik, kobieta zaczyna się ukrywać. Po kilku latach zgłasza się do niej kolega z departamentu, powierzając jej kolejne zadanie. Ma wynaleźć broń przeciwko zabójczemu wirusowi, by ocalić miliony amerykańskich obywateli. Czy to zasadzka, czy też rzeczywiście od wyjątkowych umiejętności Alex zależy życie wielu ludzi?

Postanawia zaryzykować i zgodnie z otrzymanymi wytycznymi porywa mężczyznę, który, działając na zlecenie mafii narkotykowej, zamierza wywołać epidemię. Najbardziej wymyślne tortury nie pomagają jednak zmusić rzekomego przestępcy do zeznań – zupełnie jakby był niewinny…. Alex zaczyna dostrzegać kolejne nieścisłości w przedstawionej historii. Instynkt podpowiada jej, że prawda może być zupełnie inna. Czy przeczucie jej nie myli?

Stephenie Meyer o swoim nowym thrillerze dla dorosłych

Recenzje

Zapraszamy do napisania własnej recenzji, możesz wysłać do nas tekst przez formularz.

Oleander, czyli "Chemik"

2019-02-04
Kilka lat temu światem „zawładnęła" popularna saga autorstwa Pani Meyer. Pamiętam, że byłam wtedy w podstawówce i mi, nawet jako małej dziewczynce, chciało się rzygać, gdy po raz kolejny spostrzegłam na ławce piórnik, a obok ławki tornister z wizerunkami głównych bohaterów „Zmierzchu". Jestem zdania, że co za dużo to nie zdrowo (proszę, nie włączajcie przy mnie Despacito).

Nigdy nie miałam szaleńczego pociągu do sagi „Zmierzch", ani też nigdy nie byłam zakochana w Edwardzie, co dziwiło wszystkie moje koleżanki. Nie czytałam żadnej z książek wspomnianej Autorki, a na film ledwie chciałam zerknąć. Gusta są różne i nie należy o nich, według powszechnej opinii, dyskutować. Wspominałam Wam już kilka razy, iż nie param się literaturą z gatunku fantasy i jest to jeden z dwóch powodów, przez które okropnie nie lubię tej sagi. Drugim powodem, wymienionym już wcześniej, jest oczywiście popularność.

Będąc szczerą, nie wiązałam zbyt dużych nadziei z Chemikiem, aczkolwiek moja ciekawska natura wzięła nade mną górę i tym sposobem, jestem w obecnej chwili bardzo mile zaskoczona.

Alex tak naprawdę nazywa się zupełnie inaczej, jednak w jej zawodzie imię i nazwisko jest niewiele znaczące, a znaczące zarazem tyle, że trzeba je systematycznie zmieniać. Według powszechnej informacji jest już martwa, choć ciągle się ukrywa przed wydanym na nią wyrokiem śmierci. Kiedy dostaje propozycję od byłych pracodawców zostaje zamieszana w ich zagmatwaną grę, która szybko okazuje się wierutnym kłamstwem. Teraz ma tylko dwa wyjścia: podjąć grę i spróbować odzyskać wolność lub zginąć.

Minimalistyczna oprawa graficzna oczarowała mnie swoją prostotą i chłodną kolorystyką, aż miło się patrzy na tak ładnie wykonaną okładkę. Mimo lakieru na strzykawce i wybrzuszonych literek, połączonych z wrażeniem, że ma się przed sobą książkę w odcieniu metalicznej szarości - nie ma wrażenia masła maślanego i przesadnego wkładu. Jedyne, co podoba mi się w stopniu średnim, to grzbiet. Przyznam, że objętość tej książki jest odrobinę przytłaczająca, ale (przynajmniej w moim przypadku) bardzo szybko się ona zmniejszała. Czcionce również nie mam nic do zarzucenia, a wręcz przeciwnie - bardzo ułatwiała mi czytanie.

Chemik to nabytek mojej siostry, ja sama raczej nie pokusiłabym się o zakup lektury w tematyce szpiegowskiej/sensacyjnej. Nie gustuję w książkach tego typu, dlatego moja opinia, to trochę przymrużenie oka na błędy, powielenia, a także nudę. Opinie są różne, a wnioski wyciągnęłam także na podstawie recenzji innych blogerów i vlogerów . Jednym ta książka przypadła do gustu, innym zaś nie. Wiele osób stwierdziło, że jest nudna i wlecze się niemiłosiernie, a ukazane w niej sytuacje są banalne i dawno temu przerobione na wszystkie sposoby.

Natomiast dla mnie, jako czytelniczki kompletnie zielonej w tym gatunku, książka wydała się kusząca i dosyć ciekawa. Nie od razu poczułam się dobrze i pewnie, wypływając na nieznane wody. Chociaż początki wcale nie były tak trudne, jak mogłyby się wydawać.


„Teraz była tą drugą, tą, którą w departamencie zwano Chemikiem, a Chemik był maszyną. Bezlitosną i bezwzględną. Jej własny potwór właśnie wyrwał się na wolność."


Najbardziej nie lubię tej początkowej fazy rozpoznania książki, kiedy trzeba oswoić się z klimatem, sytuacją i językiem. Tutaj na początku trudno mi było zrozumieć niektóre rzeczy - sztuczki Alex - ale bardzo mi się podobały te pomysły. Czułam, że mogę dowiedzieć się bardzo dużo ciekawych rzeczy. Jestem taką osobą, którą to niezmiernie interesuje, więc starałam się jak najwięcej z tego zapamiętać. Swoją drogą Alex wydała mi się dosyć dziwną postacią, troszkę nijaką. Nudną wręcz, bo jej życiorys taki właśnie dla mnie był. Dzieciństwo, studia, praca rządowa - jej życie prywatne można spokojnie porównać do flaków z olejem. Ciągle samotna, przesadnie ostrożna i wiecznie uciekająca. Natomiast Daniel kojarzył mi się z zagubioną sierotką. On był „tym romantycznym" w tej historii, ale mi nie spodobał się jego spokojny charakter. Po tym, co zrobiła mu Alex powinien się chociaż minimalnie zdenerwować, ale nie, cały czas był oazą spokoju. Moją ulubioną postacią, jak łatwo można się domyślić, był oczywiście Kevin. Poukładany, a mówiąc to, mam na myśli jego ostrożność, a także „drapieżny" (słowo rodem z książki). Nie ukrywam, że Alex również mnie oczarowała swoim profesjonalizmem. Niestety jestem zdania, że ich konstrukcja była bardzo pobieżna, a oni sami tworzyli tylko tło dla akcji.

Akcja to biegnie, to się zatrzymuje. Nie sposób określić, czy książka Cię jeszcze czymś zaskoczy, czy właśnie nastąpił jej przedwczesny koniec. Mi osobiście bardziej przypadła do gustu pierwsza połowa, nazwijmy ją „wyjaśnieniem sprawy". Zakończenie, a zarazem drugą połowę nazwijmy „rozwiązaniem sprawy". Uważam, że w pierwszej części działo się zdecydowanie więcej niż w drugiej.

Jak na pierwszy raz obcowania z sensacją, jestem mile zaskoczona i odrobinę oczarowana. Czytelnikom bardziej doświadczonym w tej kwestii może wydawać się nudna, ale to już zależy od punktu widzenia. Ciekawe tricki i niecodzienne sytuacje, to zdecydowany atut. A dla mnie, jako jeszcze niezdecydowanego biol-chema, motywujący kopniak. Teraz wiem, że pewne umiejętności dobrze by było nabyć.

A to oznacza, że po książce nastąpił jakiś przełom i progres u mnie, więc jestem zadowolona i polecam niezdecydowanym :")

BLOG Zjadam Szminkę

 

Powiedz, co sądzisz o tej książce

Dodaj recenzję+

Komentarze

Podziel się opinią z innymi czytelnikami i fanami księgarni.