Błoto - Hillary Jordan | okładka

Broszurowa ze skrzydełkami

Wydanie: pierwsze

Pierwsze wydanie: 2018-04-16

ISBN: 978-83-7515-497-9

Liczba stron: 352

Wydawnictwo: Otwarte

Format: 136x205mm

Cena katalogowa: 39,90 zł

Tłumaczenie: Adriana Sokołowska-Ostapko

Rok wydania: 2018

Zajrzyj do środka

39,90 zł 17,96 zł

Oszczędzasz 21,94 zł
-55 %
Zamów teraz, wyślemy w poniedziałek.

Kup w pakiecie

Kupuj więcej i oszczędzaj

+
=

69,80 zł 37,96 zł

oszczędzasz: 31,84 zł
-45 %
Do koszyka
+
=

84,80 zł 42,96 zł

oszczędzasz: 41,84 zł
-49 %
Do koszyka

Opis

Mistrzowska, niezwykle ważna opowieść z podzielonej rasowo Ameryki… To jest wielka proza.
„The Guardian”

Czasem trzeba zrobić coś złego, żeby postąpić słusznie.

Rok 1946. Henry McAllen przenosi się z żoną Laurą z Memphis na farmę w delcie Missisipi. Gdy on prowadzi plantację, ona walczy z przytłaczającą codziennością wychowywania córek w domu bez prądu i wody, pod okiem kłótliwego i bezdusznego teścia, pośród wszechobecnego brudu i błota.

Kiedy McAllanowie borykają się z nawarstwiającymi się problemami, z europejskich frontów powracają Jamie, zawadiacki, ale emocjonalnie poobijany młodszy brat Henry’ego, i Ronsel, najstarszy syn Jacksonów, czarnoskórych dzierżawców farmy. Doświadczenie innego świata – bez podziału na czarnych i białych – pozwala im się zaprzyjaźnić. Ale rzeczywistość Południa brutalnie sprowadza ich na ziemię. Jamie i Ronsel zostają wystawieni na nieludzko ciężką próbę.

To, co się wydarzy, odciśnie piętno na obu rodzinach. Kto będzie bardziej winny: ci, którzy uczynili zło, czy ci, którzy do niego dopuścili?

Błoto to dramatyczna powieść o niemożliwej przyjaźni, sile uprzedzeń i ślepym gniewie.

Hillary Jordan – urodziła się z Dallas w Teksasie, mieszka w Nowym Jorku. Jest absolwentką Uniwersytetu Columbia, gdzie studiowała kreatywne pisanie. W 2008 roku zadebiutowała powieścią Błoto, która od razu przyniosła jej popularność i literackie nagrody. Kolejne książki pisarki to When She Woke i Aftermirth.

Polecane książki z rabatem do 55%

Ebook i Audiobook

Czytaj jak chcesz. Książka dostępna na czytniki i aplikacje mobilne.

Film na podstawie książki

Recenzje

Zapraszamy do napisania własnej recenzji, możesz wysłać do nas tekst przez formularz.

Błoto

2019-01-29 Rok 1946. Henry McAllen wraz z żoną Laurą, córkami i ojcem przenosi się z Memphis na farmę w delcie Missisipi. Tam miał być ich wymarzony dom. Jednak los niemiło ich zaskoczył. Kobieta musiała wychowywać dzieci w domu bez prądu i wody, użerając się z krytykującym ją na każdym kroku mężem. Na dodatek ich farma podczas deszczu zamienia się w błotniste bajoro, odcięte od cywilizacji. Z wojny wraca Jamie, młodszy brat Henry'ego. Jego totalne przeciwieństwo. Widać jednak, że mężczyzna ma jakiś problem. Wojna odcisnęła na nim ogromne piętno. Podobnie było z Ronselem, najstarszym synem Jacksonów, czarnoskórych dzierżawców farmy. Mężczyźni zaprzyjaźniają się ze sobą pomimo panującej w tamtych czasach segregacji rasowej. Czy uda im się utrzymać ich znajomość?

Ta powieść to literacki debiut Hillary Jordan. Przemyślany i do bólu szczery. Może i nie wszystko, według mnie, dobrze zagrało, ale uważam, że powieść zasługuje na uwagę. To próba rozliczenia się z grzechami przodków, którzy uważali, że są lepsi, bo mają jasną skórę. Widoczna tu segregacja rasowa wielokrotnie sprawiała, że podnosiło mi się ciśnienie i miałam ochotę zdrowo strzelić w głowę na przykład Papę. I pomyśleć, że takie rzeczy miały miejsce jeszcze nie tak dawno temu...

 

Nie jest to łatwa historia. Poznajemy ją z perspektywy kilku osób. Widzimy, jak w tym wszystkim próbuje odnaleźć się Laura. Kobieta z dnia na dzień musi nauczyć żyć się w spartańskich niemal warunkach. Sprawy nie ułatwia jej teść, którego nienawidzę z całego serca. To była szuja najgorszego sortu. Nie dość, że traktował kobiety jak śmieci, to jeszcze poniżał ciemnoskórych ludzi. Nie policzę, ile razy chciałam go utopić w błocie. Jeśli chodzi o Laurę - do pewnego momentu jej współczułam. Potem jednak zrobiła coś, co sprawiło, że moja sympatia do niej nieco osłabła. Jej mąż, Henry, był za przeproszeniem, dupą wołową. Witki mi opadały, kiedy widziałam, co robi. Nie dziwię się, że wszyscy mu na głowę wchodzili. Pokochałam za to całym sercem ciemnoskórą Florence, matkę Ronsela. To była baba z jajami i gdyby nie ona, Laura by marnie skończyła. Co do Jamiego i Ronsela - mam wrażenie, że trochę się rozmywali i ich wątek nie został dobrze zarysowany. Czegoś mi tu brakowało.

 

Książkę czyta się szybko. To dobra lekcja historii, która pokazuje, jak jeszcze niedawno traktowało się ciemnoskórych ludzi w Ameryce i jakie podejście do kobiet mieli niektórzy mężczyźni. Bywały momenty, kiedy w moich oczach pojawiały się łzy. Zwłaszcza pod koniec. Miałam ochotę krzyczeć z bezsilności, gdy obserwowałam tę jawną niesprawiedliwość.

 

To historia, w której czasem trzeba czytać między wierszami. Nie wszystko zostało podane na tacy i to akurat jest duży plus. Możemy bowiem zastanowić się nad pewnymi kwestiami i ocenić bohaterów. Jeśli lubicie powieści o segregacji rasowej i o kobietach, które wyszły z dobrego domu, a potem życie zmusiło je do mieszkania w ciężkich warunkach - polecam tę powieść.

Polecam!

2019-01-29 Laura to jedyna z córek Chappellów, która w wieku 30 lat wciąż była panną. Nadzieje na znalezienie męża malały z każdą sekundą. Mimo to, akceptowała taki stan rzeczy, lubiła swoje życie takim jakim było. Tymczasem ku uciesze matki, Teddy - brat Laury, przyprowadza na obiad swego nowego szefa, Henry'ego. Jego wizyta staje się punktem zwrotnym w życiu kobiety. Mężczyzna oświadcza się jej, a ona odbiera to jako niebywały łut szczęścia. Pobierają się, przeprowadzają do małego domu w pobliskiej okolicy i tam wiodą swe przyziemne życie. Szeregi rodzinne w końcu zapełniają dwie córki, Amanda i Isabelle. Laura z pasją oddaje się urokom codzienności, jednak jej harmonijny świat niebawem ma legnąć w gruzach. Tragedia jaka przytrafia się siostrze Henry'ego warunkuje dalsze losy rodziny. Mężczyzna, informuje żonę o kupnie farmy, na którą mają wyprowadzić się wraz ojcem Henry'ego. Budynek do jakiego się przenoszą jest w opłakanym stanie, a otacza go błotniste podwórze i bezkres ziemi. Poprzedni właściciel porzucił farmę, a głównym powodem były liczne opady, które czasami odcinały drogę wyjazdową. Wśród ludzi zajmujących się ziemią znalazła się rodzina Jacksonów, czarnoskórych samodzielnych dzierżawców. To Florence Jackson ma wkrótce zacząć pracę jako pomoc domowa u McAllanów. Tymczasem teść Laury okazuje się być cynicznym i grubiańskim nierobem, który co rusz wydaje rozkazy i pomiata innymi. Niestety najgorsze jeszcze ma nadejść, a kobieta niebawem ma się przekonać, że ludzie sami sobie potrafią zgotować piekło na ziemi.

Dyskryminacja poszczególnych grup rasowych to kwestia, która w kręgach literatury poruszana była wielokrotnie. Jednak prawdą jest, że ilu pisarzy, tyle jest punktów widzenia na dany temat, a każdy z nich jest na swój sposób unikalny. Zainteresowanie zjawiskiem rasizmu jest duże, ponieważ ludzie chcą zrozumieć podłoże takiego zachowania. Hillary Jordan w swojej powieści zawarła dogłębną analizę przeżyć ludzkich i we własny, niezwykły sposób przeprowadziła ważną lekcję. Materiał myślowy zgromadzony w książce zmusza nas do refleksji nad istotą problemu w niej poruszanego.

Autorka zabiera nas do świata podszytego rasizmem, w którym na pozór zwykła historia staje się tłem dla dramatycznych wydarzeń. Choć trudno tu mówić o głównym bohaterze, miałam wrażenie, że to właśnie relacja Laury stanowiła epicentrum powieści. Jej postać przechodzi diametralną metamorfozę na przestrzeni fabuły. Z cichej kobiety o niskim poczuciu własnej wartości przeobraziła się w nieugiętą i charakterną żonę i matkę, stawiającą dobro i bezpieczeństwo swojej rodziny ponad wszystko.

Kolejnym istotnym elementem tej powieści jest relacja jaka zaistniała między Jamiem - bratem Henry'ego, a Ronselem - synem Florence i Hapa Jacksonów. Przyjaźń, która ich połączyła miałaby szansę przetrwać w świecie bez podziałów. W świecie, w którym ludzie traktowani są na równi niezależnie od koloru skóry. Realia tamtejszego życia były jednak brutalne, a ich znajomość była naruszeniem zasad panujących w lokalnej społeczności.

"Po raz pierwszy w życiu czułem się przede wszystkim człowiekiem, a dopiero potem czarny."

W tym momencie można sobie zadać pytanie. Czy naprawdę potrzeba wojny, aby ludzie zaczęli się jednoczyć? Aby dostrzegli wagę wartości nadrzędnych? Autorka poprzez kreacje tych dwóch bohaterów pokazała jak uczestnictwo w konfliktach zbrojnych pustoszy ludzką psychikę. Wszechobecne okrucieństwa, bezlitośni oprawcy i bezmiar cierpienia to obrazy, które zapadają w pamięć i okaleczają. Ludzie powracając z pola walki nie potrafią się odnaleźć w szarej codzienności, a przez cały czas towarzyszy im uczucie jakby stracili na wojnie część siebie. Jakby wydarła z nich ułamek duszy i pozostawiła pusta przestrzeń, która nigdy już nie zostanie zapełniona.

"Im dłużej przebywałem z chłopakami z innych części kraju, tym bardziej wściekałem się na siebie. Zaciągnąłem się do wojska i miałem narażać życie za ludzi, którzy nienawidzili nas tak samo mocno jak szkopów i japońców, a może jeszcze bardziej."

Mam wrażenie, że ta niesamowita powieść jest pełna przeciwstawności. Delikatność i prostota bijąca od Laury, skontrastowana z postacią Florence, postawną kobietą, która wyróżniała się niebywała siłą charakteru. Ekspresyjne obrazy wojny przewijające się we wspomnieniach Jamiego i Ronsela, zestawione z jałowością krajobrazu farmy. Na koniec potęga matczynej miłości, zderzona z nienawiścią na tle rasowym.

Florence o ziemi:

"To ona połyka ich krew i pot, połyka krew i pot ich kobiet i dzieci, a kiedy weźmie już wszystko, na koniec połyka ich ciała i przeżuwa tak długo, aż staną się jednym - oni i ona."

Ta pozycja jest przykładem na to, że można umiejętnie i przystępnie poprowadzić narrację wieloosobową, a przy tym zachować ład konstrukcyjny. Autorka nie gubi się w tłumie stworzonych przez siebie bohaterów. Każda z postaci została skonstruowana bardzo realistycznie i wyróżniała się na tle pozostałych. Książka została napisana z dużą swobodą i zwięzłością. Hillary Jordan jednym zdaniem potrafi porazić czytelnika i wywołać gamę różnorodnych emocji. Jest to powieść bogata w postacie, a co za tym idzie również w problemy, z którymi się zmagają. W sposób dosadny zaprezentowano tu różne poziomy człowieczeństwa. Czytając dochodzimy do wniosku, że Ci którzy wytykają palcem ludzkie odmienności, umniejszając przy tym ich wartość, są zepsuci i zakompleksieni. W tej powieści każda relacja jest istotna, a przedstawienie wielu punktów widzenia nadaję historii wielowymiarowości. Hillary Jordan znakomicie panuje nad tematem, pomimo trudnej narracji.

"Błoto" jest powieścią, którą powinien przeczytać każdy. Bez reszty pochłania uwagę czytelnika, a w swej treści zawiera prawdę, której nie powinniśmy omijać obojętnie. Nie ma tu miejsca na wyidealizowanych bohaterów, ukazana jest tylko dramatyczność życia, smutny świat i problemy, które tak łatwo nam ignorować.

Błoto

2019-01-28 1946 rok, Stany Zjednoczone. Rodzina McAllanów przenosi się z Memphis, miasta na farmę, gdzie rozpoczynają nowe życie. Samodzielność nie przychodzi łatwo. Laura, gospodyni przyzwyczajona do udogodnień cywilizacji musi sobie poradzić bez bieżącej wody, prądu. Ma ze sobą dwie córeczki, które jako jedyne przyjmują zmianę otoczenia z ogromnym entuzjazmem. Do tego aklimatyzacji nie ułatwia teść, ojciec Henry'ego. Zgorzkniały tetryk, który okropnie traktuje wszystkich dookoła. Sytuacji nie ułatwia fakt, że najemcami farmy są czarnoskórzy sąsiedzi. Czy rodzina poradzi sobie i stanie na nogi? Czy małżeństwo wystawione na próbę przetrwa? Czy brak cywilizacji nie przeszkodzi w szukaniu szczęścia?

Gdy myślę o farmie, widzę błoto. Żałoba pod paznokciami męża, strupy zaschłej ziemi oblepiającej kolana i włosy dzieci. Błoto pochłaniające moje stopy niczym niemowlę łapczywie ssące pierś matki, znaczące śladami butów drewnianą podłogę domu. Było nie do pokonania. Pokrywało wszystko. Moje sny miały błotnisty kolor. s.23

Książka Hillary Jordan to majstersztyk pod każdym względem. I mówiąc to mam na myśli zarówno warstwę fabularną, konstrukcyjną, ogólny zamysł, motyw przewodni, czyli tytułowe błoto, jak również konstrukcje samych bohaterów. Ta książka jest absolutna.
Amanda Leigh i Isabelle wygramoliły się z samochodu i rozbiegły po podwórku zachwycone wszystkim, co zobaczyły. Ja ruszyłam za nimi, brodząc po kostki w błocie. Minie kilka tygodni zanim nauczę się, że na farmie zawsze trzeba patrzeć pod nogi(...) s.85

"Błoto" rozpoczyna się od opisu kopania grobu. Na razie wiemy tylko tyle, że nie żyje ojciec Henry'ego, a on z bratem szykują dla niego pochówek. Co się wydarzyło? Co działo się wcześniej? Dlaczego rodzina mieszka na farmie? Kim jest Jamie? Jakie emocje targają Laurą? Jak sobie poradzą z byciem obcymi? Tego dowiadujemy się z części drugiej. A w ostatniej, trzeciej zagadki, niedopowiedzenia zostają wyjaśnione i pozostaje gorzki smak jaki ma życie...
Mimo to przykro myśleć, że żyjemy w świecie, w którym nie można liczyć, iż człowiek, z którym siedziało się przy jednym stole i przełamywało się chlebem, dotrzyma słowa. s.98

Fabuła jest tutaj poszarpana, ale to nie przeszkadza w śledzeniu losów bohaterów. Każda osoba ma możliwość wypowiedzenia się, ponieważ podrozdziały są dzielone na opisy zdarzeń opowiadanych z punktu widzenia innego bohatera. Jedyną osobą, która występuje tylko jako bohater drugoplanowy, jest ojciec Henry'ego, teść Laury. Takie zagranie jest jak najbardziej uzasadnione, ponieważ - po pierwsze już na początku dowiadujemy się, że ów rzeczony nie żyje, więc trudno, żeby coś mówił, a po drugie - w wydźwięku całej powieści - jemu nie należy się głos. O co chodzi, dowiecie się czytając powieść.
Zamierzałam pojechać, ale samochód i pick-up ugrzęzły w błocie, wzięłam więc parasolkę i wyruszyłam pieszo. s.329

Hillary Jordan poruszyła również wiele ważnych dla człowieka, jak i dla świata w ogóle aspektów. mamy tutaj znaną z historii segregację rasową, mamy syndrom powojenny, który przejawia się w postaci dwóch synów wracających z wojny. Ich psychiki skrywają tajemnice znane tylko tym, co przeżyli wojnę. Dodatkowo mamy tutaj szeroko rozpisany wątek bycia obcym, przeprowadzki. Doskonale został oddany klimat farmy, gdzie nie ma cywilizacyjnych udogodnień, gdzie czują się obcy, choć tak naprawdę są u siebie. Wchodzą w środowisko, które dobrze się zna, oni są tymi przyjezdnymi. Jest tutaj świetnie zaznaczony wątek kobiety, jako gospodyni. Emocje, jakie rozrywają od środka Laurę nie pozwalają przejść obojętnie obok tej historii.

Jeśli jeszcze zastanawiacie się, czy sięgnąć po "Błoto" Hillary Jordan, to mówię to po raz drugi - MUSICIE PRZECZYTAĆ tę powieść. Jest to bardzo, bardzo dobra literatura. Taka, która pochłania czytelnika od samego początku, a na końcu wypluwa z poczuciem rozedrgania. Jeśli chcecie poczuć się jak połknięci przez rekina, a później wypluci na jakiejś bezludnej wyspie, to mniej więcej tak się poczujecie po przeczytaniu tej książki. Wiecie, że ja to lubię! To jest dla mnie wyznacznik wysokiej literatury. Zdecydowanie najlepsza powieść zagraniczna przeczytana przeze mnie w tym roku. POLECAM WASZEJ UWADZE.

Książka, która wchodzi pod paznokcie jak tytułowe błoto, drażni, boli i nie daje o sobie zapomnieć.

Powiedz, co sądzisz o tej książce

Dodaj recenzję+

Komentarze

Podziel się opinią z innymi czytelnikami i fanami księgarni.