Dziewczyny z Wołynia - Anna Herbich | okładka
Znak Horyzont

Dziewczyny z Wołynia Anna Herbich

Oprawa twarda

Wydanie: pierwsze

Pierwsze wydanie: 2018-07-02

ISBN: 978-83-240-4291-3

EAN: 9788324042913

Liczba stron: 320

Wydawnictwo: Znak Horyzont

Format: 158x225mm

Cena katalogowa: 44,90 zł

Rok wydania: 2018

Zajrzyj do środka

44,90 zł 30,53 zł

Oszczędzasz 14,37 zł
-32 %
Wyślemy w ciągu 24h Punkty stacjonarne odbioru książek Znak

Kup w pakiecie

Kupuj więcej i oszczędzaj

+
=

89,80 zł 57,47 zł

oszczędzasz: 32,33 zł
-36 %
Do koszyka
+
=

87,80 zł 56,27 zł

oszczędzasz: 31,53 zł
-35 %
Do koszyka
+
=

47,89 zł 33,52 zł

oszczędzasz: 14,37 zł
-30 %
Do koszyka
+
=

94,80 zł 60,47 zł

oszczędzasz: 34,33 zł
-36 %
Do koszyka
+
=

84,80 zł 54,47 zł

oszczędzasz: 30,33 zł
-35 %
Do koszyka
+
=

84,80 zł 54,47 zł

oszczędzasz: 30,33 zł
-35 %
Do koszyka
+
=

89,80 zł 57,47 zł

oszczędzasz: 32,33 zł
-36 %
Do koszyka
+
=

89,80 zł 57,47 zł

oszczędzasz: 32,33 zł
-36 %
Do koszyka
+
=

54,89 zł 37,52 zł

oszczędzasz: 17,37 zł
-31 %
Do koszyka

Opis

Dzieci przetrwały rzeź. Teraz opowiadają historię zamordowanych rodziców i dziadków.

Rozalia miała osiem lat, gdy schowana w piwnicy słyszała ostatnie słowa umierającej matki i siostry.

Zofia pamięta złowieszczą przestrogę – „Jutro ma was tu nie być. Będą mordowali". Tak ostrzega ich wiejska położna, Ukrainka. Nikt w to nie wierzy. Pogrom przetrwa jedynie garstka.

Teodora uczestniczyła we mszy, kiedy Ukraińcy zaatakowali kościół w Kisielinie. Uratowała się z płonącej dzwonnicy. To jest jej pierwsze spotkanie z banderowcami. Niestety nie ostatnie.

W 1939 roku sielskie życie na Wołyniu się kończy. Polska upada, zmieniający się okupanci sieją postrach. Jednak największe zagrożenie przychodzi ze strony, z której nikt się tego nie spodziewał. Sąsiadów. Kumów. Ukraińców. Wiedzeni banderowską wizja Ukrainy zaczynają mordować Polaków.

Dziewczyny z Wołynia kolejna książka autorstwa Anny Herbich



Wołyńskie dziewczęta były jeszcze dziećmi, gdy rozpoczął się pogrom. Widziały śmierć rodziców, braci, sióstr i rzeź całych wsi. Słyszały błagania bezbronnych ofiar opętanych szałem mordu Ukraińców. Z dnia na dzień straciły nie tylko najbliższych, ale również swoją ojcowiznę.

Nowa książka autorki bestsellerowych Dziewczyn z Powstania, Dziewczyn z Syberii i Dziewczyn z Solidarności.

Polecane bestsellery

Ebook i Audiobook

Czytaj jak chcesz. Książka dostępna na czytniki i aplikacje mobilne.

Zajrzyj do środka

Recenzje

Zapraszamy do napisania własnej recenzji, możesz wysłać do nas tekst przez formularz.

znakomita

2019-01-26
„Dziewczyny z Wołynia Prawdziwe historie" Anna Herbich to wstrząsajaca lektura. Opowieść dziewięciu kobiet, których dzieciństwo zostało przerwane przez wybuch wojny
i wydarzenia będące jej następstwem. Dni które spłynęły krwią są częścią historii dwóch narodów i wzajemne relacje naeży teraz budować nie dopuszczając do zapomnienia
i gloryfikacji ludzi stojacych na czele tych którzy przychodzili aby mordować i grabić. Życie tych którzy przeżyli nigdy jużnie było takie jak wcześniej. Nie można zapomnieć o tym, że widziało się okrutną śmierć swoich bliskich, sąsiadów przyjaciół.

Warto!

2019-01-26
Kolejna książka Anny Herbich pokazuje straszliwy, ale jeszcze w polskiej świadomości mało znany, epizod zbrodni popełnionej na wołyńskich Polakach przez ukraińskich nacjonalistów. Zbrodni widzianych oczami kobiet, czasem dorastających, czasem malutkich. Wszystkie je łączy strata najbliższych i domu, ukochanego miejsca na ziemi. Wszystkie jednak znalazły w sobie siłę, żeby przeżyć. I jako świadkowie opowiedzieć o tragedii, która je spotkała.

Dziewczyny z Wołynia- prawdziwe historie

2019-01-25
„Na świecie jest tylko jedna rzecz gorsza od wojny. Tą rzeczą jest ludobójstwo. Masowy mord na całym narodzie. Mężczyznach, kobietach i dzieciach. Na bezbronnych ludziach. To właśnie miało miejsce na Wołyniu. Ukraińscy nacjonaliści próbowali zabić każdego Polaka, który dostał się w ich ręce. Niezależnie od jego pochodzenia, wieku i płci"
Najnowsza książka Anny Herbich zatytułowana „Dziewczyny z Wołynia" przedstawia historie dziewięciu kobiet, które przetrwały straszne, krwawe wydarzenia rozgrywające się w czasie drugiej wojny światowej na Wołyniu. Wydarzenia te, które z całą mocą należy nazwać ludobójstwem zostały dokonane przez ukraińskich nacjonalistów na ludności przede wszystkim polskiej, ale także rosyjskiej, ukraińskiej i ormiańskiej, która zamieszkiwała te tereny.
„To straszne, do czego zdolny jest człowiek. Jaką krzywdę może wyrządzić bliźniemu w imię obłędnej, nienawistnej ideologii..."
Kiedy czytamy opowieści kobiet, którym udało się przeżyć te wydarzenia, ma się nieodparte wrażenie, że to nie może być prawdą. Przecież człowiek nie jest zdolny do takiego okrucieństwa, nie może wyrządzić aż takiej krzywdy innemu człowiekowi, często sąsiadowi, z którym przez wiele lat wcześniej żyło się w dobrych stosunkach. Jednak w pewnym momencie musimy uzmysłowić sobie tę bolesną prawdę, że przedstawione wydarzenia naprawdę miały miejsce...
Książka odsłania naturę zła w człowieku ukazuje do czego jest zdolny. Pokazuje, że często ideologia błędnie rozumiana lub zbyt mocno interpretowana popycha człowieka do nieludzkich wręcz czynów. Wojna jest jednym z najtrudniejszych doświadczeń, jakie mogą spotkać człowieka w życiu. Jest to doświadczenie o tyle tragiczne, ponieważ często dotyczy nie tylko tej sfery fizycznej, ale także- a może przede wszystkim- sfery psychicznej. W historii świata ludzkość miała do czynienia z dwiema wielkimi wojnami, które swoim zasięgiem objęły cały świat. Ukazała wówczas, że wojna doprowadza do kompletnej ruiny oraz całkowitego odczłowieczenia.
W kontekście historii kobiet przedstawionych w książce „Dziewczyny z Wołynia" podkreślić należy, że wydarzenia rozgrywające się na Wołyniu, których były naocznymi świadkami, zostawiły trwały ślad w ich psychice i stanowiły poniekąd o ich tożsamości. Pomimo iż kobiety te przetrwały wojnę i rzeź wołyńską, to ich przetrwanie jest wyłącznie przetrwaniem fizycznym, ponieważ ich psychika i określenie własnej siebie mocno na tym ucierpiały.
Pisząc te słowa mam przed oczami niektóre wydarzenia, które rozegrały się na Wołyniu. Zwłaszcza, że po lekturze książki oglądałam film „Wołyń" Wojciecha Smarzowskiego. Część wydarzeń przedstawionych w filmie była zbieżna z tymi, które zostały opisane w książce. Jednak ani filmu, ani książki nie można traktować jako jedność, trzeba je rozdzielić, ponieważ nie były dla siebie nawzajem inspiracją.
Jedną istotną kwestię warto podkreślić. Otóż w słowach tych kobiet nie ma nienawiści, nie pragną one zemsty. Co jest tak po ludzku dziwne, ponieważ ludzką rzeczą jest pałać nienawiścią do osób, które przyczyniły się do śmierci członków swojej rodziny. Kobiety te nie pragną jednak zemsty, chcą aby prawda o tamtych wydarzeniach wreszcie ujrzała światło dzienne. Chcą upamiętnić śmierć swoich ukochanych rodziców, braci i sióstr i postulują, aby w przyszłości takie wydarzenia nie miały już nigdy miejsca.
Moim zdaniem, książka „Dziewczyny z Wołynia" porusza bardzo ważny temat. Podczas jej lektury czytelnikowi towarzyszą różnorodne uczucia - wzruszenie i strach jednocześnie. Trzeba podkreślić, że opisane wydarzenia potrafią niezwykle poruszyć człowiekiem. To wszystko sprawia, że obok tej książki nie można przejść obojętnie.

Dziewczyny z Wołynia.

2019-01-25
Dziewczyny z Wołynia. Prawdziwe historie.
Herbich Anna.
„W 1939 roku sielskie życie na Wołyniu się kończy. Polska upada, zmieniający się okupanci sieją postrach. Jednak największe zagrożenie przychodzi ze strony, z której nikt się tego nie spodziewał. Sąsiadów. Kumów. Ukraińców. Wiedzeni banderowską wizja Ukrainy zaczynają mordować Polaków. Wołyńskie dziewczęta były jeszcze dziećmi, gdy rozpoczął się pogrom. Widziały śmierć rodziców, braci, sióstr i rzeź całych wsi. Słyszały błagania bezbronnych ofiar opętanych szałem mordu Ukraińców. Z dnia na dzień straciły nie tylko najbliższych, ale również swoją ojcowiznę".
Książka jest zbiorem opowiadań i wspomnień kilku sędziwych już kobiet, które przeżyły w dzieciństwie piekło. Jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności przeżyły zbrodnię ludobójstwa ludności Polskiej przez Ukraińców na Wołyniu. Na zawsze w pamięci pozostały im te niewyobrażalne zbrodnie, których świadkami były. Utraciły wtedy wszystko, co miały najcenniejsze. Rodziców, rodzeństwo, dziadków, krewnych, sąsiadów, przyjaciół a także całe dzieciństwo.
„Dziewczyny" opowiadają o swoich dramatycznych losach, o utracie, o cierpieniu, o próbach powrotu do życia. Każda z nich miała inny życiorys, ale łączy je jedno. Szanują i pielęgnują pamięć o pomordowanych przodkach. Działają w stowarzyszeniach, upamiętniają miejsca kaźni i dają świadectwo, aby nigdy te zbrodnie nie zostały zatarte przez czas i ludzi. Książka jest zapisem dramatycznych wspomnień, ważne jest aby przesłanie jakie niesie dotarło do jak najszerszej rzeszy ludzi.
Książkę wydało Książkę Wydało Wydawnictwo: Znak Horyzont.
Polecam,
Zdzisław Ruszkowski.

Poranione dziewczyny

2019-01-25
Wydaje się, że o tych strasznych wydarzeniach, które pierwsze przychodzą na myśl, gdy wypowiadamy to jakże niebezpieczne i tragiczne słowo „Wołyń", wiemy dziś już wszystko. Wszystko zostało wypowiedziane, napisane, przypomniane. Pokazane - mówię tu o wstrząsającym filmie Wojciecha Smarzowskiego. A jednak przeżyłem miłe (o ile można o książce traktującej o powyższej tematyce napisać „miła lektura") rozczarowanie przy lekturze najnowszej książki.
11.07.1943 r. tzw. „Krwawa Niedziela" na Wołyniu, podczas której ukraińscy bandyci i mordercy, legitymujący się przynależnością do UPA ( Ukraińskiej Powstańczej Armii) dokonali serii pacyfikacji polskich wsi, osad. Domy palono, ludzi zaś w bestialski sposób mordowano tylko za to, że byli narodowości polskiej. Mordowano mężczyzn, kobiety, dzieci, starców. Polaków, ale też i Czechów, Cyganów, Żydów oraz pomagającym im Ukraińców za „zdradę ukraińskiej krwi". Na ponad pięćdziesiąt lat zapomniano o ofiarach. Te zaś same bały się dochodzić sprawiedliwości, prawdy. Często pozostawione bez żadnej opieki materialnej, nie mówiąc o opiece psychologicznej ( co podkreśla jedna z bohaterek książki Herbich), same lepiej lub gorzej radziły sobie z wołyńską traumą, którą były naznaczone całe życie. W latach dziewięćdziesiątych pierwszy raz jechały na swoje, dawne ojcowizny. Gorzkie bywały to spotkania. Oto jedna z bohaterek książki Anny Herbich, Teodora, w roku 1966 pojechała do swojej wsi na Wołyniu, z której uciekła w roku 1943 r. Ktoś zrobił zdjęcie samotnej kobiety, klęczącej pośród świeżo skoszonego pola. Kobieta klęczy w miejscu, gdzie kiedyś stał jej dom... Inna zaś, na odwagę przyjazdu zebrała się dopiero w roku 1997. Na miejscu spotykała się z ludźmi, którzy okazywali jej wrogość: „Po coś tu przyjechała Laszko? Trzeba was było wtedy wszystkich powybijać!". Oznaki zrozumienia, współczucia należały do rzadkości. Ale bywały i takie reakcje. Oto Janina, mieszkanka Orzeszyny, została oprowadzona po miejscach kaźni swojej rodziny przez dwudziestokilkuletniego studenta z Ukrainy, który uczestniczył jako wolontariusz w pracach ekshumacyjnych: „Nie wiem, co mam pani powiedzieć. Proszę przyjąć mój wstyd za to, co moi dziadowie zrobili pani i jej rodzinie. Oni już w grobach, a ja żyję z tą hańbą".
Książka Anny Herbich to czwarta pozycja z serii „Dziewczyny z...". Wcześniejsze książki autorki to: Dziewczyny z Powstania, Dziewczyny z Syberii, Dziewczyny z Solidarności. Na okładce każdej z wyżej wspomnianych książek jest zdjęcie odważnej kobiety - ta Powstania Warszawskiego uśmiecha się, nosząc zawadiacko przekrzywioną, wojskową furażerkę. Kobieta z Syberii, okutana zimowym szalem, patrzy z dumą na oprawców, którzy wsadzili ją do bydlęcego wagonu, wioząc gdzieś do Magadanu czy Irkucka. Kobieta w okularach, z papierosem, szyderczo śmieje się wyimaginowanym ubekom z czasów Stanu Wojennego w twarz, niczym Agnieszka z filmu Człowiek z żelaza Andrzeja Wajdy. Tylko na okładce najnowszej książki Anny Herbich, owa „Dziewczyna z Wołynia", patrzy nieufnie swoimi niebieskimi oczyma, spod chustki zaś niemrawo pokazują się dwa warkocze. Przyznam, że już sam kontrast tamtych zdjęć i tego ostatniego, na którym jest dziewczyna z Wołynia robi piorunujące wrażenie. Ból, gorycz, zgorzknienie, niewypowiedziany żal i poczucie zapomnienia. Dziewczyny z Wołynia nie były bohaterkami w sensie dosłownym, choć wiele z nich służyło w AK. Były bohaterkami, bo przeżyły. Jedna z nich, Alfreda, uratowała się z rzezi przez przypadek. Tylko niski płotek i niewielkie zarośla uchroniły ją od śmierci w męczarniach, w których zginął jej ojciec i dwie, młodsze siostrzyczki. Janina uciekała w wieczór wigilijny. Teodora przeżyła jeden z najsłynniejszych epizodów „Krwawej Niedzieli", masakrę i oblężenie kościoła w Kisielinie. To tam, podczas Mszy Św. Banderowcy wtargnęli do świątyni, mordując ludzi jak popadnie. Kilkanaście osób schroniło się na piętrze, w zakrystii, rzucając cegłami, kamieniami, gasząc palące się drzwi wiadrami napełnionymi własnym moczem. Obroną kierował ojciec przyszłego kompozytora Krzesimira Dębskiego, który zresztą w tym oblężeniu stracił nogę. Po wojnie zabiegał o upamiętnienie masakry Polaków przez banderowców, w której zginęli jego rodzice. Wśród ocalałych była właśnie Teodora, jedna z bohaterek książki Dziewczyny z Wołynia.
Na najnowszą pozycję Anny Herbich składa się dziewięć historii kobiet, cudem ocalałych z masakry z roku 1943 r. Jako historyk, interesowałem się powyższym tematem, toteż kilka relacji w tym o masakrze wsi Orzeszyna, Parośla czy obronie kościoła w Kisielinie wiedziałem już wcześniej. Spodziewałem się też makabrycznych opisów mordowania Polaków przez Ukraińców. Może dlatego, że w książce występują kobiety, nie ma tych okropieństw opisanych wprost. Czy to atut? Moja opinia jako recenzenta i krytyka literatury jest twierdząca. To bardzo dobrze, że występujące w książce kobiety nie epatują makabrycznymi obrazami tych strasznych wydarzeń. Jest w tych kobietach ból, żałość, pytanie dlaczego. Resztę zostawiają czytelnikowi, zupełnie inaczej niż książki Ewy Siemaszko czy Stanisława Srokowskiego. Bo w całej tej, wołyńskiej tragedii nie chodzi o to, że wyliczymy i opiszemy ze wszystkimi szczegółami pięćset czy sześćset sposobów mordowania Polaków, a czytelnik zobaczy rozprute brzuchy, oderżnięte piersi, ręce czy nogi. Kresowian, jak ktoś kiedyś powiedział, zabito dwukrotnie: pierwszy raz siekierą w roku 1943, zaś drugi raz przez kolejne pięćdziesiąt lat przemilczając te ohydną zbrodnię. Książka Anny Herbich Dziewczyny z Wołynia to doskonały „trening pamięci", kamyk do szańca dla tych, o których zapomniano. I to jest najważniejsza myśl, jaka przebija się przez wszystkie strony Dziewczyn z Wołynia.
dr Maciej Samolej

 

Wir emocji ...

2019-01-25
„Dziewczyny z Wołynia" jest to już kolejna książka z serii „Prawdziwe Historie", która ukazuje się nakładem wydawnictwa Znak Horyzont. Dla mnie jest to także kolejne spotkanie z autorką Anna Herbich- Zychowicz, dzięki któremu dwie noce miałam z głowy.

Wołyń jest to kraina historyczna leżąca obecnie w granicach Ukrainy. Na jej terenie miał miały miejsce akty ludobójstwa dokonane przez ukraińskich nacjonalistów, wymierzone głównie w polskich osadników w latach 1943 - 1944.

Dziewięć kobiet podzieliło się z autorką swoimi wspomnieniami, jakie wiążą się z tymi wydarzeniami i owocem tej współpracy jest właśnie książka „Dziewczyny z Wołynia".

Janina, Teodora, Alfreda, Janina, Józefa, Helena, Rozalia, Zofia i Helena ...

Każda z opowieści wywiera na czytelniku takie wrażenie, że można odpłynąć z wirem emocji. Osobiście musiałam robić sobie spore przerwy podczas czytania, ponieważ skala okrucieństwa była ciężka do zniesienia...

Książka jest także pięknym świadectwem wytrwałości, jak i heroicznego poświęcenia ludzi, którzy ratowali swoje rodziny, krewnych czy sąsiadów.

Jeżeli zastanawiasz się, czy warto po nią sięgnąć, to zdecydowanie tak. Z pewnością jej nigdy nie zapomnisz. Polecam!

Dziewczyny z Wołynia

2019-01-25
Hasła: powstanie Warszawskie, getto Warszawskie, Oświęcim, Armia Krajowa, Szare Szeregi, Katyń, większość z nas kojarzy.
Mam wrażenie natomiast, że termin „ Rzeź Wołyńska" pojawił się w ogólnodostępnej dyskusji całkiem niedawno. Jednym uchem gdzieś zasłyszana informacja nie dawała mi spokoju. Wiedziałam tylko, że wydarzyło się tam coś niewyobrażalnie strasznego, wyjątkowego w swym okrucieństwie. Ludobójstwo.
Ludobójstwo, którym, wydaje się, że władze naszego kraju tak niewiele się zajmują (nad czym ubolewają bohaterki książki).

Dlatego trzeba szukać informacji na własną rękę. I dlatego warto przeczytać historię dziewięciu kobiet. Świadków wydarzeń, które miały miejsce podczas II wojny światowej w powiecie Wołyńskim. Ukraińcy, wcześniej sąsiedzi, nawet przyjaciele, dokonali mordu na narodzie polskim. Mężczyźni, kobiety, dzieci, starcy, wszyscy byli winni, bo byli „Lachami".

Książkę czyta się jednym tchem. Nie ma miejsca na interpretacje, domysły. Wspomnienia kobiet, którym los pozwolił przeżyć a co było na miarę cudu. Bowiem zamiarem nacjonalistów ukraińskich było całkowite wymordowanie mniejszości polskiej zamieszkałej na terenie województwa wołyńskiego, należącego do II RP. Nikt nie miał przeżyć. Niewielu się udało, a wśród nich bohaterki książki.

W swoich wspomnieniach dają świadectwo zbrodni dokonanej w bestialski sposób. Okrucieństwo metod zabijania i torturowania Polaków przekracza wszelkie wyobrażenie. Zabijanie siekierą, odrąbywanie kończyn, wydłubywanie oczu, palenie żywcem, zakopywanie żywcem, przepiłowywanie ciał ofiar, bestialskie obchodzenie się z ciężarnymi i niemowlętami. Gdy to się czyta oddech zatrzymuję się na dłuższa chwilę, emocje dyktują, że to straszne, a w końcu rozum staje jak wryty i zadaje pytanie. Naprawdę ? Tak niewyobrażalne okrucieństwo z rąk człowieka jest możliwe?

I właśnie po to koniecznie trzeba przeczytać historię Pani Janiny, Teodory, Alfredy, Janiny, Józefy, Heleny, Rozalii, Zofii i Heleny, bo to prawda. Niezaprzeczalna. O której trzeba wiedzieć. Nie po to by dać impuls do zemsty. Ale po to by to co się wydarzyło nie poszło w niepamięć.

Tego właśnie pragną nasze bohaterki, by znana była prawda, i została przekazana dalej dzieciom i wnukom.
Poznajmy historię kobiet, które na ukochanym Wołyniu, doświadczyły piekła na ziemi.

 

Powiedz, co sądzisz o tej książce

Dodaj recenzję+

Komentarze

Podziel się opinią z innymi czytelnikami i fanami księgarni.