Łowca. Sprawa Trynkiewicza - Ewa Żarska | okładka
Znak literanova

Łowca. Sprawa Trynkiewicza Ewa Żarska

Broszurowa ze skrzydełkami

Wydanie: pierwsze

Pierwsze wydanie: 2018-07-30

ISBN: 978-83-240-4864-9

Liczba stron: 240

Wydawnictwo: Znak literanova

Format: 124x194mm

Cena katalogowa: 34,90 zł

Rok wydania: 2018

34,90 zł 17,45 zł

Oszczędzasz 17,45 zł
-50 %
Wyślemy w ciągu 24h

Opis

Opowieść o mrocznych zakamarkach umysłu mordercy

O tym, że zrobił coś strasznego, przypomniała mu krew za paznokciem, którą zauważył, jedząc obiad u rodziców. Pamiętał, ile zapłacił za zakupy w sklepie, a nie był w stanie przypomnieć sobie, w jaki sposób chłopcy znaleźli się niego w domu. A może było zupełnie inaczej? Wszystko pamiętał, tylko taką wersję, pełną sprzeczności i niedomówień, przedstawił w czasie przesłuchań?

Trynkiewicz, choć minęło tak wiele lat, nadal budzi grozę, a najczęściej używanym wobec niego określeniem jest bestia. Historia nieśmiałego nauczyciela z Piotrkowa pokazuje, jak rodzi się zło i co się dzieje w umyśle psychopatycznego zabójcy.

Dla Ewy Żarskiej Trynkiewicz jest paskudnym wspomnieniem z dzieciństwa. Kiedy w Piotrkowie polował na swoje ofiary, ona bawiła się na sąsiednich podwórkach. Żarska próbuje w gąszczu zeznań, tropów, sprzecznych opinii i manipulacji znaleźć odpowiedź na ważne pytania. Jak się rodzi morderca? Jak wybiera ofiary? Jak poluje? Dlaczego tak długo pozostaje niezauważony?

Polecane bestsellery

Ebook i Audiobook

Czytaj jak chcesz. Książka dostępna na czytniki i aplikacje mobilne.

Recenzje

Zapraszamy do napisania własnej recenzji, możesz wysłać do nas tekst przez formularz.

Bestia z Piotrkowa Trybunalskiego

2019-01-25 Bestia z Piotrkowa Trybunalskiego

Przełom lipca i sierpnia w tym roku mamy bardzo upalny. Stojące w miejscu powietrze jest tak gęste, że spowalnia nawet czas, który przedzierając się z ledwością przez tę zasłonę gorąca, mozolnie człapie od wschodu do zachodu słońca. Zresztą podobnie jak my, chwilkę ukojenia znajduje tylko nocą. Równe trzydzieści lat temu wakacyjna pogoda, chociaż nie tak piekielna, również nie rozczarowywała. Niestety, to nie lipcowe ani sierpniowe, złocące skórę, słońce sprawiło, że lato 1988 roku w szczególny sposób zapisało się w zbiorowej pamięci Polaków...
29 lipca 1988 trzech chłopców: Tomasz, Artur i Krzysztof wybrało się popluskać nad wodę. To był ostatni raz, gdy beztrosko się bawiąc, poczuli kojący chłód wody na rozgrzanej skórze. Po raz ostatni również widzieli najbliższych, wesoło żartowali i snuli plany na bliższą i dalszą przyszłość. Dlaczego? Dlatego, że kierując się najzwyczajniejszą w świecie dziecięcą ufnością i ciekawością, posłuchali obietnic obcego mężczyzny i poszli z nim do jego domu. Klika dni później ich nadpalone ciała znaleziono porzucone w pobliskim lesie. Ktoś w brutalny sposób odebrał tym chłopcem przyszłość, zniszczył życie ich rodzicom i zarazem odebrał na długie lata spokój mieszkańcom Piotrkowa Trybunalskiego.
Chociaż w latach 1988-1989 nazwisko pedofila-mordercy powtarzały wszystkie media w Polsce, nie pamiętam go z tego okresu. Nie ma się zresztą czemu dziwić, gdy go złapano miałam trochę ponad pięć lat, więc to całkiem naturalne, że taka „sprawa" mnie ominęła. Słynnego Trynkiewicza pamiętam za to ze szkoły podstawowej. Przewijał się on dosyć często rozmowach, najczęściej przy okazji straszenia siebie nawzajem satanistami (stanowili oni w tym okresie miejską legendę, tak jak wcześniej Żyd lub Czarna Wołga). No cóż, jako dzieci nie zdawaliśmy sobie sprawy z tego, jakie głupoty pleciemy obracając tak poważną sprawę w żart. Nie rozumieliśmy jeszcze także, że świat znacznie różni się od naszych o nim wyobrażeń. Skojarzenia Trynkiewicza z wyznawcami szatana nie wyssaliśmy sobie oczywiście z palca. Wielu dorosłych było wtedy przekonanych - i mówiło o tym wprost - że był jednym z nich. Zresztą do dziś niewiarygodne wydaje się, że Mariusz działał sam, w całej sprawie bowiem nadal jest zbyt wiele niewiadomych. Nie wiadomo jednak czy faktycznie stanowią one tajemnicę, którą morderca zabierze ze sobą do grobu, czy to to tylko efekt zbiorowej histerii i niedowierzania, że śmierć chłopców była przypadkowa i bezcelowa.
Nie tylko ewentualne powiązania z mordującymi dzieci satanistami sprawiły, że sprawa Trynkiewicza zapadła ludziom głęboko w pamięć, przez długie lata elektryzując i napawając strachem. Zanim wykonano zasądzoną karę śmierci, zmienił się ustrój polityczny i w efekcie zamieniono mu wyrok na dwadzieścia pięć lat więzienia. Chociaż wydawało się to wtedy wiecznością i wiele osób liczyło na to, że nie dożyje on do końca odsiadki, zawsze istniało niebezpieczeństwo, że jednak wyjdzie na wolność w 2014 roku. I stało się: wyszedł. Swobodą jednak się nie nacieszył, dzięki ustawie o bestiach został zamknięty w specjalnym ośrodku w Gostyninie. Nie chodziło tylko o to by ochronić jego przyszłe ofiary, na które w dobie internetu o wiele łatwiej byłoby mu polować, ale przede wszystkim by nie dopuścić do samosądu. Poza tym w niebezpieczeństwie były także osoby podobne do tego najbardziej znienawidzonego człowieka w Polsce. Odkąd wyszedł z więzienia policjanci dostawali wciąż zgłoszenia, że ktoś gdzieś widział Trynkiewicza, że to był na pewno on. Nieszczęście mogło więc wydarzyć się w każdej chwili.
Ewa Żarska w swoim reportażu pt. Łowca. Sprawa Trynkiewicza nie próbuje odpowiedzieć nam na żadne pytania, snuć teorii spiskowych ani rozwiewać wątpliwości. Nie zaciemnia przekazu, nie manipuluje czytelnikiem ani nie narzuca mu swojego punktu widzenia. Trzyma się przede wszystkim faktów (jedynie wstęp i zakończenie zdradzają cień emocji). Co warto podkreślić, w tej książce nie chodzi o epatowanie przemocą ani niezdrową fascynację złem, to nie jest także laurka dla mordercy, sporządzona z okazji trzydziestolecia zbrodni. Głównym z realizowanych w tym reportażu założeń jest bowiem przekazanie nam najważniejszych dostępnych informacji o sprawie Trynkiewicza w jednym miejscu. Kolejnym, przedstawienie działań służb śledczych - milicji, patologów i psychologów - w latach osiemdziesiątych oraz zrelacjonowanie postępów w dochodzeniu. Następnym, najmniej według mnie udanym, celem było ukazanie „wydźwięku" tej historii trzydzieści lat później.
O ile raporty, notatki z wizji lokalnych, zeznania itp., w ciekawy sposób przybliżają nam przebieg śledztwa, o tyle końcowa część książki z przeprowadzonymi współcześnie wywiadami, sprawia wrażenie doklejonej tutaj na siłę. Wyjątkiem są rozmowy z Januszem Sielskim, który prowadził sprawę morderstw i Grzegorzem Gałasińskim, który jako jedyny fotoreporter uczestniczył w wizji lokalnej z Trynkiewiczem. Te stanowią bowiem ciekawe dopełnienie treści. Reszta (Mariusz Trynkiewicz, Urszula Trynkiewicz, Robert Łojek - brat jednego z chłopów), jak już sygnalizowałam, wydała mi się nieporozumieniem. Wywiad z „pacjentem" z Gostynina nie doszedł do skutku, bo ten nie zgodził się w ogóle na rozmowę. Podobnie zresztą jak i jego matka. Gdy autorka w końcu „złapała" staruszkę, wracającą z zakupów i tak nie dowiedziała się od niej zbyt wiele. Może gdyby pisała reportaże o matkach morderców, wtedy przytaczanie tej rozmowy miałaby większy sens. A tak fragment ten, bez wnikania w to jakie były intencje autorki, wydaje mi się całkowicie zbędny. Zwłaszcza, że kobieta się już dosyć nacierpiała. Podobnie zresztą jak i rodziny zamordowanych dzieci. Wszystkich ich pozostawiono przecież bez pomocy finansowej i psychologicznej. Tak bardzo skupiono się na mordercy, że zapomniano o tym, że ofiar takich zbrodni jest więcej. Ofiar, które, o ile to w ogóle możliwe, chciałyby normalnie funkcjonować, z dala od ludzi, którzy próbują z butami wejść w ich życie.
Jeśli wcześniej śledziliście sprawę Trynkiewicza, z Łowcy nie dowiecie się niczego czego byście już nie wiedzieli. Jeśli jeszcze o nim nie słyszeliście, stąd dowiecie się wszystkiego co konieczne. Mimo podjętego tematu, dla mnie lektura okazała się przede wszystkim sentymentalną podróżą. Przenosząc czytelników w czasy, w których najpopularniejszymi papierosami były Klubowe, używano dezodorantu Rywal, nie było internetu, a dzieci wychodziły na dwór bez telefonów komórkowych i namierzających je GPSów, bo ich po prostu nie miały (zresztą mało kto miał wtedy telefon stacjonarny), autorka skłoniła mnie bowiem przypomnienia sobie jak to było być dzieckiem w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. W efekcie nazwisko mordercy znów zaczęło pojawiać się w moich rozmowach ze znajomymi i rodzicami. Teraz jednak już w zupełnie innym kontekście, dalekim od legend o satanistach. Ciekawiło mnie przede wszystkim ile pamiętają, jaki wpływ miały na nich wydarzenia tamtego lata i czy w ogóle zwrócili uwagę na to, co miało miejsce w 2014 roku.

0 X Kliknij jeżeli recenzja była przydatna 0 X Kliknij jeżeli recenzja nie była przydatna

Nazwisko, które zna cała Polska

2019-01-25 Książka została napisana przez dziennikarkę Ewę Żarską pochodzącą z rodzinnego miasta bohatera, czyli z Piotrkowa Trybunalskiego.
Autorka oparła się na wywiadach przeprowadzonych z wieloma osobami powiązanymi z głośną sprawą Trynkiewicza, dotarla do materiałów źródłowych w formie zapisów oraz zdjęć.

Tematyka jest bardzo ciekawa i z pewnością zainteresuje wiele osób. Sprawa nie do końca jasna i klarowna, pozostawiająca wiele niedomówień i pytań bez odpowiedzi.
Nawet teraz, po trzech dekadach niektórzy nie wierzą, że on sam mógł dokonać tych strasznych zbrodni. Pojawia się bardzo popularny w tamtym czasie wątek grup satanistycznych.

Z pewnością byłoby ciekawiej, gdyby bohater ustosunkował się do treści, jednak Mariusz Trynkiewicz nie zgodził się na spotkanie z dziennikarką i podobnie jak jego matka był przeciwny wydaniu książki.
Rozmowa z osadzonym w Gostyninie pacjentem mogłaby dużo wnieść.

Książka zawiera zapisy bardzo wielu rozmów m.in. z byłymi pracownikami policji, sąsiadami, członkami rodzin zamordowanych chłopców, dawną przyjaciółką Trynkiewicza, jego matką, dziennikarzem, który zupełnie przypadkowo znalazł się na miejscu wizji lokalnej. To wszystko stwarza wrażenie chaosu, w którym brakuje daleko posuniętych wniosków. Z tego powodu uważam, że temat potraktowano pobieżnie.

Mnie najbardziej zainteresował wątek matki mordercy, która jest przekonana o niewinności syna, wysyła mu paczki, odwiedza go w ośrodku, bo jak sama powiedziała, jest to jej jedyne dziecko i zawsze będzie go kochać. Ciekawe jest też to, że Trynkiewicz ożenił się, a małżonka utrzymuje stały kontakt z matką pana Mariusza.

Zachęcam do przeczytania, szczególnie osoby, które lubią literaturę faktu.

0 X Kliknij jeżeli recenzja była przydatna 0 X Kliknij jeżeli recenzja nie była przydatna

Bestia z Piotrkowa

2019-01-25 „Łowca" to reportaż spod pióra Ewy Żarskiej, który opowiada o sprawie Mariusza Trynkiewicza, pedofila i mordercy odpowiedzialnego za smierć czterech chłopców. Mężczyzna wykazał się przy tym szczególnym okrucieństwem i bestialstwem.
Książka dokładniej przybliża nam zbrodnię, którą kiedyś żyła cała Polska.
Ponad 30 lat temu w lat temu w okolicach Piotrkowa Trybunalskiego milicja odkryła trzy zwęglone ciała. Po sekcji i późniejszym okazaniu zwłok ustalono, że należą one do chłopców, których szukali wszyscy mieszkańcy Piotrkowa i okolic. W ludziach zostało zasiane ziarno strachu. Rozpoczęto poszukiwania osoby odpowiedzialnej za ten niewyobrażalny czyn. Jak sam tytuł wskazuje, winę za to wszystko ponosił Mariusz Trynkiewicz, który był, uwaga, nauczycielem.
Przyznam szczerze, ze już wcześniej czytałam trochę o tej sprawie. Zapoznałam się z wywiadem, który udzieliła żona Mariusza Trynkiewicza i nie mogłam zrozumieć, jak ktoś może mówić takie głupoty... „Łowca" poszerzył mi widok na całą sprawę. Dowiedziałam się wielu rzeczy, o których nie miałam pojęcia. Przejawiał się tam motyw satanizmu i symboliki.
Książka wzbogacona była o autentyczne zapisy rozmów ze świadkami zdarzeń, albo policjantami.
Jest to naprawdę dobry reportaż. Pomimo tego, że książka jest stosunkowo krótka, czytałam ją blisko trzy dni. Nie mogłam znieść bólu wyciekającego z kart „Łowcy". Nie jestem w stanie wyobrazić sobie tego, co przeszły rodziny ofiar. W reportażu zostały wspomniane ich późniejsze losy. Niektórzy sobie z tym poradzili, inni popełnili samobójstwo. Niewyobrażalne dla mnie jest to, że nikt nie udzielił im żadnej pomocy lekarskiej ani finansowej. Dopiero, kiedy w 2014 roku Mariusz Trynkiewicz wyszedł na wolność po odbyciu kary 25 lat więzienia, sprawa wypłynęła na wierzch. Wtedy zaczęto ponownie interesować się rodzinami ofiar.
Warto też wspomnieć, że autorka opisała również życie matki Mariusza, która musiała żyć z łatką tego, że to ona wychowała mordercę. „Łowca" to pozycja obowiązkowa. Ludzie powinni mieć świadomość, że coś takiego dzieje się praktycznie za naszymi drzwiami, w jednym kraju, a czasami nawet i mieście.
0 X Kliknij jeżeli recenzja była przydatna 0 X Kliknij jeżeli recenzja nie była przydatna

Powiedz, co sądzisz o tej książce

Dodaj recenzję+

Komentarze

Podziel się opinią z innymi czytelnikami i fanami księgarni.