Wiek cudów - Karen Walker Thompson   | okładka

Oprawa miękka

Wydanie: drugie

ISBN: 978-83-240-3593-9

Tytuł oryginalny: The Ages of Miracles

Liczba stron: 304

Wydawnictwo: Znak literanova

Format: 144x205mm

Cena katalogowa: 34,90 zł

Tłumaczenie: Anna Gralak

Inne wydania

Oprawa miękka z przypinką

więcej

34,90 zł 15,71 zł


Opis

Dla wszystkich wielbicieli "Melancholii" Larsa von Triera

Dobrze pamiętam dzień, kiedy ogłosili to publicznie: nastąpiła zmiana, „spowolnienie”. Dni i noce wciąż się wydłużały. Odmierzanie czasu za pomocą zegarów i kalendarza straciło sens.
Świat się zmieniał, lecz nie wszystko zmieniało się razem z nim. Nowy rok szkolny zaczął się tak jak zawsze, choć kazano nam ignorować dzwonki. A ja nie przestałam marzyć o tym, iż pewnego dnia Seth na mnie spojrzy. Nawet kiedy miesiąc zamienił się w siedem zachodów słońca, właśnie to było najbardziej niewiarygodne: „Julia!”, dwie sylaby mojego imienia wykrzyczane przez niego na wietrze.

Jak silne mogą być uczucia, kiedy równowaga między światłem a ciemnością ulega całkowitemu rozchwianiu? Czy jest sens nadal kochać, przyjaźnić się, wybaczać, być wiernym, skoro jutro może nigdy nie nadejść?

Błyskotliwy debiut Karen Thompson Walker wywołał wielkie zamieszanie w świecie literackim. Powieść znalazła się w czołówce rankingów na najlepszą książkę magazynów „People”, „O: The Oprah Magazine”, “Financial Times” “BookPage”, “Kirkus Reviews”, “Publishers Weekly”, “Booklist”.

W przygotowaniu film reżyserki „Zmierzchu”.

Polecane książki z rabatem do 50%

Katarzyna Miller

”Nie wyobrażam sobie nic mądrzejszego i bardziej wzruszającego.”

Recenzje

Zapraszamy do napisania własnej recenzji, możesz wysłać do nas tekst przez formularz.

Wiek cudów..i głupoty

2019-02-08 "Wiek cudów" spod pióra Karen Thopson Walker to powieść Sci-Fi. Książkę wydało wydawnictwo Znak. Moim zdaniem okładka jest po prostu piękna.
Książka opisuje losy ludzi - rodzin, przyjaciół, sąsiadów, kiedy ruchy Ziemi zaczynają zwalniać. Każdy ma swoje poglądy, nie rzadko różniące się od poglądów sąsiadów. Świat podzielił się na prawdziwoczasowców i na żyjących wg czasu zegarowego. Oczywiście każdy uważa, że ma rację i nie dopuszcza do siebie zdania innych. Tymczasem Ziemia dalej spowalnia, co ma opłakane skutki dla wszystkich organizmów, nie tylko ludzi. Zwierzęta i rodziny obumierają, a śmiertelność( wrażliwość na urazy) człowieka się podwoiła. Wszystko stało się bardziej niebezpieczne - nawet zwykła gra w baseball, czy skaleczenie. Mimo to złośliwościom nie ma końca, Sąsiad donosi na sąsiada. Ludzie ranią i zdradzają nawet kiedy zostało im tak niewiele.
Główna bohaterka stara sobie radzić z sytuacją, mimo że jest bardzo młoda. Nie rozumie uprzedzeń ludzi, ich zmienności, rywalizacji i czystej wredoty.
Co się stanie z ludźmi w obliczu końca świata ? Czy wreszcie uda im się pojąć, że się zachowują niedojrzale i ruinują się jeszcze bardziej? Czy odkryją co stoi za nadchodzącym końcem świata ?

Przeczytajcie książkę "Wiek cudów" i sami się tego dowiedzcie :*

Wiek cudów

2019-01-24 Ostatnimi czasy porwałam się dla książkę dla młodzieży „Wiek cudów". Już kilka książek dla takiej kategorii wiekowej wpadło mi w ręce, jednak ta jest w pewnym sensie wyjątkowa. Opisuje losy dwunastolatków w sposób w jaki niejeden dorosły nie umiałby opisać rzeczywistości. Bardzo dojrzały język sprawia, że nie do końca mogę określić jakie uczucia towarzyszyły mi przy jej czytaniu. Na początku myślałam, że będzie to kolejna książka o wielkiej miłości, czy zauroczeniu jakiś głupich dzieciaków. To co przeczytałam zaskoczyło mnie całkowicie. Nie ma w niej ckliwych uwag, czy rozważań na temat zakochania, „rozmemłanych" opisów wzdychania do płci przeciwnej i tony naiwności. Książka w piękny sposób opisuje młodzieńczość i problemy z nią związane.

Wiek cudów przenosi nas do nieprawdopodobnego świata, który prawie dosłownie „stanął na głowie". Ziemia zwalnia, a wraz z nią wszystko się zmienia. Dni powoli stają się coraz dłuższe, a ludzie jeszcze nie wiedzą co się z tym wiąże. Mimo wielkiego kryzysu i rozłamów społeczeństwa życie normalnych ludzi toczy się dalej nie ważne jaką drogę wybrali. Problemy natury wewnętrznej pozostają niezmienne. Nadal panuje miłość i nienawiść, zarówno brak tolerancji, jak i akceptacja. Każdy z osobna ma wybór jakim chce być człowiekiem, nie ważne co dzieje się z naszą planetą.

Piękne przesłanie oraz niesamowity język. Ta lektura wciągnie wielu mądrych nastolatków, a i wielu rodziców nie pożałuje chwil spędzonych z tą książką.

Życie w obliczu zagłady

2019-01-24 Debiutancka powieść Karen Thompson Walker spowodowała ogromne zamieszanie na rynku wydawniczym w USA. Książka natychmiast znalazła się w czołówce rankingów magazynów People, O, The Oprah Magazine, Financial Times, BookPage, Publishers Weekly i Booklist. W przygotowaniu jest również film w reżyserii Catharine Hardwicke, która pracowała przy Zmierzchu (akurat tą informacją zniechęciłam się, bo wszyscy wiemy, jakim słabym filmem była ekranizacja pierwszej części sagi Stephanie Meyer).

Alternatywna rzeczywistość. Julia mieszka w Hollywood. Ma kochającą rodzinę i kilkoro przyjaciół. Jej ustabilizowane i beztroskie dzieciństwo zostaje przerwane, gdy dziewczynka ma 11 lat. Wtedy nastąpiło spowolnienie ruchu obrotowego Ziemi, które było zwiastunem początku ogromnych zmian na naszej planecie. Dorastająca nastolatka obserwuje zachodzące zmiany i jak każdy próbuje żyć jak do tej pory. Nie pomaga jej jednakże uczucie do Setha Moreno- najpopularniejszego chłopaka w szkole i outsidera. Jakie zmiany przyniesie spowolnienie i czy Seth odwzajemni jej uczucia? Koniecznie sięgnijcie po książkę.

Książka to opowieść głównej bohaterki prowadzona z perspektywy minionego czasu.. Z racji bycia jedynaczką Julia jest dojrzalsza pod względem psychicznym i emocjonalnym niż rówieśnicy. Ponadto dziewczynka jest doskonałym obserwatorem. Jej uwadze nie umknie żaden szczegół, a Julia staje się milczącym świadkiem ludzkich dramatów. W trakcie relacji nieraz wskazuje błędy, jakie popełniono w związku ze zjawiskiem spowolnienia, w tym jego zbagatelizowanie. Przedstawia powolny rozkład planety prowadzący do istotnych zmian świata flory i fauny planety. Przekształceniu ulegają również ludzie- ich sposób życia oraz relacje z resztą społeczeństwa. W wyniku spowolnienia doba wydłuża się, co wiąże się ze zmianą czasu i codziennych nawyków. Pojawia się podział na ludzi, którzy żyją w zgodzie z czasem zegarowym i tych, którzy funkcjonują zgodnie z nowymi okolicznościami. Większość stosująca się do zaleceń rządowych z czasem zaczyna prześladować pozostałych. Julia jest świadkiem nagonki na sąsiadów, w tym na jej nauczycielkę gry na fortepianie. W międzyczasie dziewczynka odkrywa tajemnicę ojca i próbuje dopasować się do dorastających rówieśników.
Powieść Karen Walker Thompson odczytywać można jako ostrzeżenie przed zagładą mogącą w krótkim czasie nastąpić. Słowami Julii autorka zwraca uwagę, że działalność człowieka powoli prowadzi do zguby, a jej skutki w postaci zmian klimatycznych, czy efektu cieplarnianego, zaczynają się nawarstwiać. Jakże ułomne wydają się z perspektywy czasu osiągnięcia naukowców, którzy bagatelizowali ostrzeżenia ekologów. W jednej sekundzie świat znany każdemu może zmienić się i przestać być przyjaznym człowiekowi. Wiek cudów takich jak wysłanie rakiet w kosmos, czy budowa robotów, okazuje się ułudą. Nic nie zdoła powstrzymać machiny zniszczenia, którą sami wprawiliśmy w ruch. Wielcy naukowcy przegapili zdarzenie, które zaważyło na losach ludzkości. Taką pesymistyczną wizję przyszłości kreśli autorka słowami jednej z wielu dziewczynek.

Wiek cudów to także doskonały obraz problemów dorastającej dziewczynki. Julii nie są obce zmiany związane z własnym ciałem i osłabieniem więzi koleżeńskich. Ciekawa świata dziewczynka musi zmierzyć się z odejściem bliskich osób. W wyniku spowolnienia miasto opuszcza jej najlepsza przyjaciółka, a pozostali odwracają się do niej. Zdana na siebie zaczyna baczniej obserwować poczynania sąsiadów. Dzieli się z czytelnikiem niepokojącymi i bardzo osobistymi myślami, które nasilają się wraz z kolejnymi zmianami świata. Julia jest świadkiem wymierania roślin i zwierząt oraz rosnącej paniki.

Polecam powieść Karen Thompson Walker Wiek cudów. To utwór, który każdy może odczytać inaczej. Jedni widzą w nim realizację biblijnych przestróg przed apokalipsą. Inni uważają ją za ostatni okrzyk buntu człowiek wobec sytuacji bez wyjścia. Dla mnie to opowieść o degradacji relacji społecznych widzianych z perspektywy niewinnego dziecka, które nie jest w pełni świadome wagi obserwowanych zdarzeń. Ta powieść to także próba na odwieczne pytanie o rolę człowieka we wszechświecie. Czy człowiek naprawdę jest tak wielki jak uważa? Czy kształtuje swój los, czy jest zależny od sił większych niż on? Co różni ludzi od zwierząt, skoro w obliczu zagłady walczymy ze sobą? Powieść skłania ku głębszym refleksjom na temat sensu i jakości życia jakie prowadzimy. To również opowieść o relacjach międzyludzkich i mechanizmach społecznych, które występują w sytuacjach ekstremalnych. Książka daje nadzieję, ale i czasami ją odbiera. Bo czymże jest życie człowieka w porównaniu z istnieniem wszechświata? To tylko ulotna chwila, w czasie której zdążyliśmy powiedzieć ,,Tu byliśmy!".

 

Studum dorastania w "ciekawych czasach"

2019-01-24 Jeszcze do niedawna sama o sobie myślałam w kategoriach „młodzieży", (ale już niestety nie wypada), zatem bardzo chętnie sięgnęłam po książkę kierowaną do młodszych czytelników. Jako osoba, która spędziła dzieciństwo przeżywając przygody z kart książek Juliusza Verne'a, Karola May'a i Zbigniewa Nienackiego, byłam niezwykle ciekawa, na czym obecnie są młodzieży chowane.
Pierwsze wrażenie:
Okładka. Jest. Świetna. 6 z plusem dla Pani Magdy Kuc (wymienionej w stopce redakcyjnej, jako osoba, która popełniła projekt takowej) za umieszczenie zielonkawego (niepokojąco zielonkawego, żeby nie napisać „trupio zielonego") zdjęcia w poziomie - robi świetne wrażenie i już na pierwszy rzut oka mamy wrażenie, że ze światem przedstawionym w tej książce coś będzie bardzo nie tak.
Natomiast informacja umieszczona przy dolnej krawędzi okładki, (która zapewne miała być dodatkową zachętą i reklamą) „W przygotowaniu film reżyserki Zmierzchu!" kompletnie do mnie nie przemawia. I już jest mi żal tej pozycji, bo zrobić bardzo mierny film jest bardzo łatwo. A w tej książce na pewno drzemie duży filmowy potencjał - w końcu filmy katastroficzne każdy ogląda z zapartym tchem. Podobnie nie zachęciła mnie zapowiedź z tyłu książki, która skupia się głównie na wątku romantycznym, przez co sięgając po „Wiek cudów" spodziewałam się kolejnego głupiutkiego i naiwnego romansu dla nastolatek.
Okładka okładką, ale treść wciągnęła mnie zaskakująco szybko. I ani przez chwilę nie odniosłam wrażenia, że nie mieszczę się w granicach wiekowych grupy docelowej, do której została skierowana.
Książka jest rodzajem pamiętnika, czy może lepiej: osobistej relacji jedenastoletniej Julii z pierwszych dni, w których zmienia się świat. Jak się szybko okazuje - z pierwszych dni apokalipsy, dziwacznej i niespodziewanej klęski żywiołowej. Świat zaczyna zwalniać. I choć początkowo brzmi to bardzo zachęcająco (No, bo hej! Dłuższa doba - więcej czasu na czytanie!), to szybko mój początkowy entuzjazm zbladł - Ziemia obraca się wolniej, każdego dnia przybywa, pole magnetyczne zaczyna robić dziwne rzeczy - od spadających ptaków, aż po brak ochrony przed promieniowaniem słonecznym. Julia jest cichym obserwatorem zarówno zmian w środowisku naturalnym, jak i w ludziach. Jej relacja dotyka zarówno prób przystosowania się ludzkości do nowych warunków, jak i zmian w ich zachowaniu. Wobec niepewnego jutra i groźby końca czasów dotychczasowe przyjaźnie, uczucia i emocje stoją przed dużym wyzwaniem, o czym młodziutka narratorka szybko przekonuje się na własnej skórze.
Studium dorastania w „ciekawych czasach". Powolny rozpad znanego porządku i emocje związane z kupnem pierwszego stanika. Moje początkowe obawy związane z tandetnym romansem okazały się być nieuzasadnione. Fascynacja kolegą z sąsiedztwa jest stale obecna w ciągu wydarzeń, ale w sposób zupełnie nienachalny, można zaryzykować stwierdzenie, że kompletnie niewinny, przyjacielski i przez to zaskakująco dojrzały w swojej niedorosłości.
Nie miałam najmniejszego problemu, by utożsamić się z Julią, co zdarza mi się niezwykle rzadko. Zazwyczaj główny bohater, w dodatku płci żeńskiej niezwykle mnie drażni. Tym razem jednak wycofana jedenastolatka, samotna wśród ludzi, milcząca, zamknięta w swoich myślach, niemogąca się odnaleźć wśród rówieśników i niezapraszana na imprezy praktycznie od pierwszych stron skradła moje serce.
Bardzo długo zastanawiałam się jak ta historia może się skończyć. Bo czy mając 300 stron można doprowadzić taką historię do końca? I choć w głębi duszy zawsze tęsknię za trochę cukierkowym, ale jednak szczęśliwym zakończeniem, tak Karen Thompson Walker stanęła na wysokości zadania i koniec jej historii ani trochę mnie nie rozczarował.
Książka była bardzo miłym zaskoczeniem, z całego serca polecam. Moim zdaniem to zdecydowanie bardziej książka katastroficzna niż stricte młodzieżowa, wątek romantyczny występuje jako przyjemne dopełnienie. Trudno porównać mi ją do innych historii, które czytałam, dzięki czemu okazała się być dla mnie swego rodzaju powiewem świeżości. A okładkowe nawiązanie do Zmierzchu (nawet jedynie w osobie reżyserki filmu) jest moim zdaniem wysoce niestosowne.

Czy to przepowiednia...

2016-11-03 Książka o niezwykłej treści. Poruszająca i przerażająca. Ukazująca różnorodne reakcje i zachowania człowieka. Przedstawiająca Nas jako pojedyńcze organizmy, będace w stanie samodzielnie decydować o własnym życiu, ale nie potrafiącymi żyć samotnie. Cudowny przekrój ludzkiej natury, psychiki i zachowań w obliczu katastrofy. Pomysl rewelacyjny. Jak dla mnie " czegoś" jej brakował, ale to tylko zachęca do oceny indywidualnej.

Wiek cudów

2016-05-10 "Wiek cudów" to przejmująca książka o uczuciach. Siła przetrwania, strachu, cierpienia jest równie wielka jak siła miłości, przyjaźni. W świecie gdzie wszystko przemija szybciej, a kolejny dzień może nigdy nie nadejść, tylko emocje sprawiają, że wiesz, że żyjesz.

W końcu noc ustąpiła niczym gorączka. Nastał niedzielny poranek: niebo jaśniało delikatnym błękitem

2016-05-10 Czas to pojęcie względne. Powtarzalność tego zdania odbiera mu podstawowy sens. Może okazać się, że czas straci punkt odniesienia i przepadnie albo niespodziewanie zacznie płynąć wolniej. Mimo zbliżającej się globalnej katastrofy, ludzie jakby na przekór zatracają się w codziennych obowiązkach. Nie zdają sobie sprawy z tego, co może ich czekać. Tracą siłę i energię na niepotrzebne kłótnie, rozstania, pracę.

Jak żyć gdy jutro może nie nadejść?

2016-04-18 Zaraz po przeczytaniu recenzji z okładki spodziewałam się "cudu". Nie wiem czy ta książka stanie się tak poczytna, jak to sugerowałyby okładkowe opisy. Życzę jednak powodzenia i książce i filmowej adaptacji i mam nadzieję, że reżyser jej nie popsuje. Dlaczego?
Mnie książka najzwyczajniej w świecie przypadła do gustu. Wiek cudów jest specyficzną lekturą, choć nie powstanie z tej książki z pewnością scenariusz filmu katastroficznego z nutką sensacji. Mam nadzieję, że nie powstanie. Tajemnicza katastrofa powoduje "spowolnienie" obrotów Ziemi - 24 godzinna doba wydłuża się coraz bardziej zmieniając życie na całej planecie. Czy to koniec świata? W "Wieku cudów" jest to koniec...pełzający. Wciąga czytelnika atmosfera nieuchronności końca. Zdania budują niesamowitą atmosferę.
Narratorka powieści to dorosła Julia, która wspomina czasy "spowolnienia" i swojego dojrzewania. Historia z przeszłości, upływający czas, jakaś nostalgia. W "Wieku cudów" widzimy dwie rzeczywistości - świat Julii i to, co dotyczy wszystkich ludzi. Ja poddałam się wciągającemu urokowi relacji Julii. Zastanawiałam się też skąd autorce przyszedł do głowy tak niesamowity pomysł na książkę? Karen Thompson Walker żyjąc długo w Kalifornii, przesiąknęła atmosferą nieustannego zagrożenia i lęku. Ale jak sama mówi: "lęk nie musi być koniecznie uczuciem destrukcyjnym, może pobudzać kreatywność". Co wyjdzie na jaw w obliczu zagrożenia? Jak potoczy się życie Julii, jej rodziców i przyjaciół? Czy wszystko, co zdoła się wydarzyć w tej książce będzie cudem? Przeczytajcie. BARDZO warto.

Wiek cudów

2016-04-18 Nietuzinkowa, intrygująca, wciągająca, zapadająca w pamięć... Taka jest debiutancka powieść Katen Thompson Walker "Wiek cudów". To historia z pogranicza science-fiction pięknie i płynnie połączona z historią obyczajową - życiem, miłością, pragnieniami, tęsknotą, przerażeniem, czyli wszystkim tym, czego doświadcza w swoim życiu człowiek.

Historia rozpoczyna się dość banalnie od przedstawienia głównej bohaterki, jedenastoletnie Julie, która jest narratorem w tej powieści. Na ostatniej stronie dowiadujemy się, że historia ta, to spisany przez Julię pamiętnik o jej życiu podczas "spowolnienia". Czym to spowolnienie jest? Nagłe, ale stopniowe wydłużanie doby. Początkowo o kilka, następnie kilkanaście minut, a później o całe godziny. Z 24godzinnej doba wydłuża się do ponad 70 godzin i to wydłużanie trwa kolejnych naście lat (kończąc pamiętnik Julia ma 23 lata, a spowolnienie trwa nadal).

Choć nie jestem fanką takiego rodzaju powieści, Wiek cudów wciągnął mnie niemal od samego początku. Po pierwsze dlatego, że historia w nim opisana wcale nie jest taka niedostępna (kto z nas wie, jak będzie wyglądał zapowiadany od wielu lat koniec świata?! Może właśnie sami będziemy świadkami "spowolnienia"- powolnego wymierania wszystkiego wokoło, zagłady fauny i flory, a przede wszystkim konieczności dostosowania się do takiej innej rzeczywistości). Po drugie dlatego, ze powieść czyta się bardzo przyjemnie (wręcz pochłania się kolejne rozdziały z ciekawości, co będzie dalej, jak ta historia się zakończy). Po trzecie dlatego, że niezwykle działa na wyobraźnię i nie sposób nie zacząć się zastanawiać, co bym zrobił/zrobiła, gdyby...

Bo tak właściwie, jak zareagowałabym na taką zmianę? Czy bym się bała, czy może jednak odważnie przyjmowała każdą kolejną godzinę nowej rzeczywistości? Czy byłabym zwolennikiem życia dobowego (bez względu na to, w jakiej pozycji aktualnie jest słońce), czy raczej, jak niektórzy bohaterowie powieści, dostosowywałabym się do wydłużonej doby i żyłabym zgodnie z rytmem wyznaczanym przez słońce? Jak to jest, kiedy żyjesz, trzymając się ściśle 24godzinnej doby, podczas gdy słońce żyje swoim życiem, gdy jasność trwa 35 godzin, a po niej następuje 35 godzinna ciemność. Jak przeżyć, kiedy pole magnetyczne ziemi jest tak zaburzone, że nic już nie jest takie, jak kiedyś. Jak się czuje człowiek, wokół którego giną wszystkie rośliny, a zwierzęta nie radzą sobie z nadchodzącymi zmianami?
Po przeczytaniu Wieku cudów takich pytań jest mnóstwo. Co by było, gdyby... I również dzięki temu, że książka niejako zmusza do przemyśleń, mogę ją szczerze polecić, jako lekturę na góra dwa wieczory (nie sposób odłożyć ją na półkę, bo ciągle chce się wiedzieć, co się wydarzy w następnym rozdziale).

Z czystym sumieniem polecam Wiek cudów i gorąco dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova za możliwość przeczytania tak dobrej powieści.

Bo cuda zdarzają się codziennie

2016-03-07 Zastanawialiście się kiedyś jak skończy się świat?

Czy spadnie meteoryt, który w ułamki sekund pozbawi nas wszystkich tych, których kochamy?

Może wybuchnie pożar, którego nie ugaszą nawet gorące modły?

Uderzy bomba, która odrze wszystkie istoty z ich "jestestwa"?

Pojawi się susza odbierająca resztki godności?

Zaraza, która wedrze się do trzewi i skradnie ostatnie uderzenie serca?

Scenariusze można mnożyć bez końca, lecz ich mianownik zawsze jest taki sam - życie skończy się nagle, a cały dramat rozegra się w ciągu kilkunastu sekund.

 

 

 

A jeśli jesteśmy w błędzie?

Wszak "Ostatecznie zdarzają się nie te katastrofy, których oczekujemy, lecz te, których wcale się nie spodziewamy".

 

 

 

Karen Thompson Walker w swoim debiucie dzieli się z nami inną - jakże nietypową! - wizją Apokalipsy. Spełnia marzenia ogromnej rzeszy ludzkości
i obdarza ją dłuższą dobą. Ileż to razy sami chcieliśmy zagiąć czasoprzestrzeń i wydrzeć z magicznej pętli choćby jedną dodatkową sekundę , minutę, godzinę...? Brzmi piękne, prawda? Problem w tym, że "W nadmiarze nawet piękno staje się odrażające". Gdy z niewyjaśnionych przyczyn zmienia się ruch obrotowy Ziemi dochodzi do zjawiska określanego "Spowolnieniem". Spowolnienie to nie tylko niebezpiecznie wydłużające się dni i noce. To całkowita dezintegracja życia i początek końca. Ptaki tracą orientację, a niegroźne z pozoru wypadki kończą się tragicznie. Szerzy się "syndrom". Długie okresy światła doprowadzają do szaleństwa, a świat dzieli się na dwa obozy - na tych, którzy żyją zgodnie z czasem zegarowym oraz na rebeliantów, dla których każdy nowy dzień nadchodzi wraz ze wschodem słońca. Ludzie tracą zdolność racjonalnego myślenia, a granica między dobrem a złem niebezpiecznie się zaciera. Odmienny tryb funkcjonowania staje się przyczyną małych dramatów i sąsiedzkich waśni, któremu z boku przygląda się nasza - także nietypowa - narratorka.

 

 

 

Julia ma 11 lat, rodziców, którzy nie umieją się ze sobą porozumieć i głowę wypełnioną marzeniami typowymi dla wczesnych nastolatków. Śni o chłopcu imieniem Seth, cierpi z powodu społecznego wyobcowania i większość czasu spędza ze swoją jedyną przyjaciółką. Ta nieśmiała, niezbyt popularna dziewczynka, która wchodzi właśnie w "wiek cudów" zmuszona przez okoliczności staje się naszym przewodnikiem po świecie, który nieubłaganie zmierza ku zagładzie. Nie ukrywam - początkowo sądziłam, że Walker popełniła ogromny błąd za narratora obierając sobie raptem 11-letnie dziecko. Okazuje się jednak, że dziecko to jest nad wyraz dojrzałe, a jego przemyślenia poruszają do głębi.

 

 

 

"Wiek cudów" to powieść dosyć specyficzna. To nie literatura faktu ani wybuchowy opis katastrofy, który zwala wszystkich z nóg. To spokojnie opowiedziana historia osoby pogodzonej z losem, wspomnienia człowieka, który był naocznym świadkiem początku końca.

 

 

 

Nie jest to książka, która spodoba się każdemu. Nie jest też tak fenomenalna jak zapowiadały entuzjastyczne okładkowe rekomendacje. Karen Thompson Walker nie trzyma swych czytelników w napięciu, więc wielbiciele "głośnych scen" mogą poczuć się znudzeni. Ma jednak w rękach inną broń - potrafi pisać nieskomplikowanie, a przejmująco. Tworzyć krótkie, proste zdania, które skłaniają do refleksji i zmuszają do kwestionowania istoty człowieczeństwa. Zdania, które rodzą pytania - pozornie bez odpowiedzi. Co dzieje się ze związkami gdy wszystko nieuchronnie chyli się ku upadkowi? Czy w kryzysowych sytuacjach jest jeszcze miejsce na emocje inne niż strach? I czy w czasach zagłady w ogóle można pozostać człowiekiem...?

 

 

 

"Byliśmy jak pustynni wędrowcy : z rzadka błogosławieni ulewą, ale niezdolni do magazynowania deszczu"

 

 

 

 


Wszystkim, którzy lubią lektury zostawiające po sobie w pamięci ślad. Wszystkim tym, dla których ważniejsza jest nie akcja, lecz okoliczności. I tym, którzy preferują zapoznanie się z książką nim usiądą w wygodnych kinowych fotelach. Wam wszystkim polecam "Wiek cudów", który być może uświadomi Wam, że cuda zdarzają się codziennie.

 

Czasami najtrudniejsze historie potrzebują najmniej słów

2016-03-07 Katastroficzne wizje przyszłości naszej planety pojawiają się w literaturze i kinematografii coraz częściej. I choć ich autorzy prześcigają się w pomysłach i czasem ich wyobrażenia bardziej przypominają horror niż realny scenariusz, to trudno nie zauważyć wspólnego mianownika, którym jest duże prawdopodobieństwo, że Ziemia jaką znamy za sto czy dwieście lat będzie tylko wspomnieniem. Ale jak w dalekiej przyszłości będzie wyglądało życie ludzkości możemy tylko domniemywać.

Próbę odpowiedzi na to pytanie podjęła Karen Thompson Walker w swojej debiutanckiej powieści o tytule „Wiek cudów", w której powołała do życia jedenastolatkę i postawiła ją w obliczu zagłady Ziemi. Życie Julii nie różniło się niczym od egzystencji przeciętnej nastolatki skupionej na nauce, treningach piłki nożnej i relacjach z rówieśnikami aż do pewnego wrześniowego dnia. Kiedy oficjalnie ogłoszono, że nastąpiła zmiana zwana „spowolnieniem" nikt już nie łudził się, że zaistniałe anomalie to nic nieznaczący wybryk natury. Dni i noce wciąż się wydłużały wywołując lawinę skutków, z których najmniej dotkliwe wydają się utrata użyteczności zegarów i kalendarza.


Czytelnik towarzyszy Julii od pierwszych chwil jej nowego życia, którego nieodzownym elementem staje się niepewność jutra. Początkowy strach z biegiem czasu zmienia się w inne doznania. Ale czy widmo śmierci to wystarczający argument by przestać czerpać z życia, przyjaźnić się i kochać? A może wręcz przeciwnie - lęk zadziała motywująco i mobilizująco?

„Wiek cudów" to przede wszystkim interesujące studium psychiki i zachowań ludzi postawionych w jednej z najtrudniejszych sytuacji. Zagłada widziana oczyma jedenastolatki to nie tylko odczucia małej dziewczynki, ale też jej obserwacje postępowania najbliższych, sąsiadów i rówieśników. To równanie wielu zmiennych, na które prócz czynników globalnych wpływają problemy charakterystyczne dla młodego wieku m.in.: brak akceptacji, funkcjonowanie w społeczności szkolnej, trudne relacje z rodzicami, a także pierwsze porywy serca.

Karen Thompson Walker w swojej wizji wykorzystała bieżące informacje o negatywnych skutkach działań człowieka na rzecz naszej planety i poszła kilka kroków dalej tworząc bardzo realistyczny i wiarygodny obraz przyszłości. Stworzyła ciąg przyczynowo - skutkowych zależności, które nie tylko wpłynęły na zjawiska przyrodnicze, ale również na decyzje i poczynania bohaterów.

W moim odczuciu „Wiek cudów" to intrygująca i bardzo oryginalna opowieść o zgładzie Ziemi. Nie wywołująca strachu czy przerażenia, ale poruszająca i pobudzająca do refleksji i przemyśleń. Pokazująca jak w chwili zagrożenia ludzie zmieniają system wartości i zachowują się. To jedna z tych lektur, które na długo pozostają w pamięci, a na niektórych czytelnikach „odciskają" piętno na wiele lat. I mimo. że główna bohaterka ma tylko jedenaście lat ta książka zrobi wrażenie na odbiorcach w każdym wieku. Polecam.

Koniec świata? Nie tak to miało wyglądać...

2016-03-07 Apokalipsa? Koniec świata? Nie taki, do jakiego nas przyzwyczaili producenci amerykańskich filmów katastroficznych. "Wiek cudów" to niezwykle dziwna opowieść o umierającym świecie. Niezwykła ponieważ, zarówno narracja jak i wydarzenia z życia 11-letniej Julii, które mimo, że czasem są dla bohaterki dramatyczne, to nie wskazują na to, jak poważna jest sytuacja. Nie pasują do tego co się naprawdę dzieję. świat jaki znamy chyli się ku upadkowi. Czas zaczął płynąc inaczej, dnie i noce się wydłużają. I choć tak naprawdę nikt nie wie, jakie to przyniesie konsekwencje, wszyscy wiedzą, że dzieje się coś złego. Mimo to życie toczy się dalej... Jak długo...

I choć lektura pozycjonowana jest jako książka dla młodzieży, to uważam, że każdy znajdzie w niej coś dla siebie. Mnie zachwycił głównie sam pomysł - "spowolnienie", które może doprowadzić do zagłady życia na Ziemi. Drugi mocny punkt to narracja, a trzeci - mądre, dojrzałe i jednocześnie proste spostrzeżenia nastoletniej bohaterki, które dają wiele do myślenia.

Dobrą rekomendacją, dla nieprzekonanych powinien być fakt, że mój 15-letni brat pochłonął książkę w 2 wieczory, co raczej rzadko mu się zdarza. Także to dobry pomysł na prezent dla nastolatków.

Nadzieja pozostaje zawsze

2016-02-23 Świat się zmienia, nastąpiło spowolnienie. Każdy dzień staje się dłuższy, równowaga pomiędzy dniem a nocą się zaciera. Podłoże zmian jest „naturalne" i związane ze spowolnieniem ruchu obrotowego Ziemi. Konsekwencje są nieodwracalne: osłabienie siły grawitacji i pola magnetycznego, choroba grawitacyjna, burze słoneczne, pożary, trzęsienia ziemi, niebezpieczne promieniowanie.

Studium dorastania w "ciekawych czasach"

2016-02-16 Jeszcze do niedawna sama o sobie myślałam w kategoriach „młodzieży", (ale już niestety nie wypada), zatem bardzo chętnie sięgnęłam po książkę kierowaną do młodszych czytelników. Jako osoba, która spędziła dzieciństwo przeżywając przygody z kart książek Juliusza Verne'a, Karola May'a i Zbigniewa Nienackiego, byłam niezwykle ciekawa, na czym obecnie są młodzieży chowane.

Życie w obliczu zagłady

2016-02-16 Debiutancka powieść Karen Thompson Walker spowodowała ogromne zamieszanie na rynku wydawniczym w USA. Książka natychmiast znalazła się w czołówce rankingów magazynów People, O, The Oprah Magazine, Financial Times, BookPage, Publishers Weekly i Booklist. W przygotowaniu jest również film w reżyserii Catharine Hardwicke, która pracowała przy Zmierzchu (akurat tą informacją zniechęciłam się, bo wszyscy wiemy, jakim słabym filmem była ekranizacja pierwszej części sagi Stephanie Meyer).

Wiek cudów

2016-02-16 Ostatnimi czasy porwałam się dla książkę dla młodzieży „Wiek cudów". Już kilka książek dla takiej kategorii wiekowej wpadło mi w ręce, jednak ta jest w pewnym sensie wyjątkowa.

Schyłek ludzkości oczami wnikliwego obserwatora

2016-02-15 Gdy masz 12 lat, życie wydaje się być wystarczająco trudne, nawet bez tajemniczych zjawisk i nadciągającego końca świata. Przeżycie w podupadającym środowisku chwilę przed naturalną katastrofą wydaje się niczym w porównaniu z poczuciem wyobcowania, rozpadającą się rodziną i z brakiem przyjaciół. Gdy pewnego dnia ziemia zmienia swoją orbitę i cały ekosystem zaczyna wariować, zmienia się wszystko dookoła. Zmienia się przyroda, zmieniają się i ludzie, trapieni strachem, niepewnością i wciąż wydłużającymi się, ciemnymi nocami. Gdy długość doby wynosi już 70 h, choroba grawitacyjna pozbawia świat ptaków, ludzie chorują na nienazwany jeszcze „syndrom", rośliny umierają, religijne zgromadzenia i sekty masowo popełniają samobójstwo - już wiadomo, że nic nigdy nie będzie takie samo i że świat nie przetrwa tych zmian. Wiadomo, że ludzie nie przeżyją, choć próbują się przystosować do zmian. W tym wszystkim jest Julia, jest szkoła, jest romans ojca, jest i szkolna sympatia. I próba przystosowania się. Czy w takim świecie i w tych okolicznościach cokolwiek ma jeszcze sens?

Julia, bohaterka tej niesamowitej opowieści, ze spostrzegawczością i szczerością właściwą młodym ludziom, opisuje niecodzienne wydarzenie - „spowolnienie". Obserwuje świat wokół siebie i bezbłędnie odczytuje to co inni chcieliby ukryć i to co jeszcze nie zostało nazwane. A jest co ukrywać, zważywszy, że zmiany jakie zachodzą wokół zmieniają emocje, wpływają na psychikę i powodują zachwiania osobowości.

To jedna z tych historii, które pozostawiają czytelnika z otwartymi ustami i książkowym kacem. Jakby świat wokół się zatrzymał i nie było już żadnej innej książki, która dałaby taki bezdech i napięcie oczekiwania na każdy kolejny rozdział. Ja ostatnie strony przeczytałam przy świetle latarni po wyjściu z pociągu - dojście do domu aby przeczytać te ostatnie kartki wydawało się niemożliwością. Po ostatnich słowach spojrzałam w ciemne niebo, było cicho i spokojnie, świeciły gwiazdy a w mojej głowie wciąż brzmiało echo tej historii. Zapisków cichej Julii o tym jak upada świat.

Z czystym sumieniem polecam każdemu wielbicielowi słowa pisanego - tu znajdziecie wszystko co najlepsze.

Wiek cudów

2016-02-12 Wyobraźcie sobie, że następują zaburzenia w ruchu obrotowym Ziemi. Nasza planeta zwalnia, każdy dzień i każda noc zaczynają się wydłużać. Najpierw o kilka minut, ale zaraz przechodzi to w godziny. Nagle dzienń ma ponad 30, 40 godzin, tak samo noc. Ogranizmy ludzi i zwierząt zaczynają wariować, rośliny zaczynają umierać. Nie wiadomo już, kiedy jest dzień, a kiedy noc.... Panika ogarnia ludzi, zaczynają uciekać z Kalifornii, ale przecież wszędzie jest tak samo. Rząd wprowadza czas zegarowy. Dni i noce mierzone są zegarem, a nie słońcem i księżycem. Ze sklepów znikają leki na sen i na uspokojenie... Ludzie gromadzą żywność i wodę. Są również grupy ludzi, którzy preferują czas naturalny, tworzą oni wyalienowane skupiska i żyją w "naturalnym" cyklu. Nic nie jest już takie same.....

Pytania o sens życia

2013-06-19 Lubię takie przypadki, kiedy w moje ręce trafia książka nieznanego autora i pochłaniam ją w jeden wieczór, żałując, że już się skończyła. „Wiek cudów" działa na zmysły: jest tak sugestywnie napisany, że przed oczami przesuwają się kadry katastroficznego filmu, w którym światło gra główną rolę. Słychać nowe dla ludzkiego ucha dźwięki, łatwo można sobie wyobrazić smak ostatnich w życiu winogron za 200 dolarów za kilogram. Kończący się świat opisuje dwunastoletnia, wrażliwa dziewczynka, mająca dość skomplikowane relacje z rówieśnikami, która w dodatku musi stawić czoła kłamstwom dorosłych.

Mała wielka książka

2012-12-06 Kiedy tylko natrafiłem na zapowiedź książkowego debiutu amerykańskiej autorki Karen Thompson Walker bezzwłocznie odhaczyłem go na liście tytułów do przeczytania jako "koniecznie i jak najszybciej". Przyrównywanie Wieku cudów do filmu "Melancholia" Larsa von Triera to nie byle wyróżnienie, które dodatkowo solidnie zaostrzyło mój apetyt na lekturę. Pozycja nie zawiodła moich oczekiwań. To literacka kwintesencja piękna. Powieść, która szarpnęła strunami mojej estetycznej wrażliwości, wygrywając na nich to smutne, to pokrzepiające, ale zawsze cudnej urody melodie.

Co jest najważniejsze w życiu?

2012-10-30 Wyobraźmy sobie - budzimy się rano, patrzymy na zegarek, a na niebie nie pojawia się słońce, włączamy radio, telewizję i dowiadujemy się, że Ziemia zaczyna się kręcić wolniej niż zwykle, że doba przestaje oznaczać 24 godziny... Czytając książkę Karen Walker Thompson "Wiek cudów" nie odbiera się jej wizji jak science-fiction, ale jak najbardziej realne zagrożenie. Dowiadujemy się jacy stajemy się wobec niepewnego jutra, nie wiedząc nawet co oznacza "jutro".

Powiedz, co sądzisz o tej książce

Dodaj recenzję+

Komentarze

Podziel się opinią z innymi czytelnikami i fanami księgarni.